#534

Całkiem ładny utwór od Madonny, której wcale nie lubię. W wersji z płyty potrafi przyciągnąć uwagę. Na żywo, w tym wykonaniu, też całkiem nieźle brzmi. Ale przecież najważniejszą jest treść, która tutaj jest.

#533

POZnań

Taki POZnań* lubię. Wiem, że to jedno miasto z wielu ciekawych. Niestety z tych dużych, dobrze znam tylko Warszawę, ale to w stolicy Wielkopolski czuję się najlepiej. I tam mi też najbliżej. Trudno jednak przepowiadać przyszłość. Trudno mięć ją za pewniaka, więc nie wiem gdzie dalej… na razie takimi szczegółami się cieszę.

#531

Moje miasto

To miasto, gdzie codzienne zasypiam, już dawno nie wydawało mi się tak obce. Pamiętam takie dni, gdy tętniło ono życiem, np. w piątkowe wieczory w Bakari, jakieś jedenaście lat temu. Brakuje mi spontaniczności tamtego czasu. Wówczas nie wiedziałem, kogo spotkam na swojej drodze i nie byłem w stanie przewidzieć, jak dalej potoczy się wieczór…

Wielu moich znajomych wyjechało na studia, po nich już tu nie wrócili, lub założyli rodziny. Sam nie wiem, co się z nimi dzieje. Może dlatego, że nigdy nie należałem do osób towarzyskich, ani do takich, z którymi warto utrzymywać kontakt. Od szkoły średniej przyjaźniłem się z Grześkiem i mimo, że poznałem Natalię, nadal często wpadałem do niego. Pamiętam, że dużo jeździliśmy rowerami, a rozmawialiśmy głównie o komputerach, bo to nas interesowało. Później wyjechałem do Warszawy i jakoś tak, kontakt się urwał, naturalnie. Grzesiek się ożenił, przeprowadził się i już nie było jak dawniej. Czasami się widujemy, ale często brakuje wspólnych tematów do rozmów.

Regularnie odwiedzam tylko Sebastiana, bo ma czas i wiem, że nie muszę się umawiać przez telefon. Wychodzę z domu i jak lata temu, dzwonię do drzwi. Tak lubię, bo tak się nauczyłem. Oczywiście spotykam czasami znajomych, ale rzadko i nieregularnie. Wymienię kilka słów i odchodzę. Cieszy mnie natomiast, że czasami wracają osoby, których bym się tu nie spodziewał, takie jak Mateusz…

Skończył studia w Łodzi i pracuje w bibliotece. Jest młodszy od mnie o pięć lat, ale zawsze mi się z nim dobrze rozmawiało. A może to nie do końca tak, może po prostu zawsze mi imponował tym, co robił, a robił sporo. Pamiętam go jeszcze z kawiarenki i czasów gimnazjum. Spotkałem go, gdy jeździłem na rolkach.

Dziś też byłem pojeździć, ale żadnej znajomej twarzy nie spotkałem, co chyba nie powinno mnie dziwić, bo przecież późno było. No i kogo miałbym spotkać, skoro wszyscy wyjechali… a jeżeli nawet nie, to już dorośli i w nocy nikogo nie szukają. A ja? Co miałbym za dnia w tym mieści robić, skoro w nocy mam je całe dla siebie?

Uważałem to miasto za cudowne i ciche, uważałem je za swoje. Utożsamiałem się z nim, jednak będąc w ten weekend w Poznaniu, zauważyłem, że czegoś mi tu brakuje, że tak naprawdę, nie chciałbym tu spędzić reszty życia. Czułbym pustkę i przygnębienie. Jeszcze jakiś czas na pewno tu pobędę, ale chcę spróbować żyć w inny miejscu. Bo to ważne jest, gdzie się żyje.

W tym tygodniu pracuję do 10 wieczorem, a rano długo śpię, więc niewiele uda mi się zrobić. Na szczęście pozostają noce, ale one dziwnie płyną…

Wszyscy domownicy położyli się już spać, szumi woda w grzejniku, a ja uchylam drzwi domu, aby poczuć świeże powietrze. Ostatnio gdy się tak nim delektowałem, do mojego pokoju weszła żaba. Chyba zaczarowana jakaś.

#530

POZnan

To już szóste mieszkanie Natalii w Poznaniu. Podoba mi się, mimo, iż jest daleko od centrum. Mógłbym chcieć w takim mieszkać. Poza tym, od jakiegoś czasu myślę o znalezieniu pracy w Poznaniu, ale do chwili, gdy Natalia nie znajdzie pracy i nie skończy swoich studiów, chyba to nie ma sensu, bo być może będzie trzeba się znowu wyprowadzić…

Dużo się działo w mieście. W sobotę biegaliśmy i szukaliśmy Poznańskich autobusów, nie byliśmy najlepsi, ale dotarliśmy do końca i nawet coś udało się wygrać. Na pewno udałoby nam się zająć lepsze miejsce, gdyby nie zatrzymała nas wycieczka PTTK, do której się dołączyliśmy, a której tematem była historia teatrów w mieście. Za tydzień wycieczka śladami Twierdzy Poznań. Niestety na niej mnie już nie będzie, a muszę przyznać, że przewodnik był rewelacyjny i co chwila wtrącał jakąś smaczną ciekawostkę.

Po powrocie pełen jestem energii, dobrze mi taki Poznań robi. Odżywam i mam głowę pełną pomysłów.

#529

Lipiec był upalny, prawie nieznośnie. W sierpniu miałem krótki urlop, byłem z Natalia w Bieszczadach. I tak zapamiętam wakacje. Dziś dni zlewają się ze sobą, bo znowu do siebie podobne.

Nadal nocami jeżdżę na rolkach. Często, ale nieregularnie. Powiedziałbym, że uparcie, ale nieskutecznie. Mniej agresywnie, a bardziej rekreacyjnie, dla równowagi. Prawie zapomniałem jak się skacze i chyba przestałem rozumieć, po co się to robi.