#497

Nie chce mi się wierzyć w to, jak ten czas szybko ucieka. Stanąłem w oknie pokoju, w jednym z warszawskich mieszkań na Ursynowie. Jest poniedziałkowy wieczór, a pamiętam, że chwilę temu był piątek, wróciłem wówczas z pracy i obiecałem sobie, że przez cały weekend nie wyjdę na dwór. Teraz za oknem widzę kołyszące się miasto. W oddali migają pędzące samochody. Wszystko w normie, tylko kilka dni później. Nic się nie zmienia i nie ważne, czy byłbym tu, czy gdziekolwiek indziej. Miałem mnóstwo czasu dla siebie, a jednak mi go brakło. Gdzieś uderza we mnie ambicja i uporczywie daje mi do zrozumienia, że znowu się powtarzam. Kolejny raz roztrwoniłem i zapomniałem przyznany mi czas. Dziwna jest ta pewność trwania i życie bez scenariusza. Wstaję by zasnąć, zasypiam by wstać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>