#482

Trzeci tydzień w nowym mieszkaniu. Niestety bez większych zmian w moim sposobie życia. Skutecznie unikam robienia kolacji i śniadań, kuchnia nadal nie jest miejsce, gdzie lubię spędzać czas. Muszę nad tym popracować. Ponadto otoczenie bloku nie jest tak zadbane i czyste jak na poprzednim osiedlu, ale za to mieszkanie jak najbardziej trzyma poziom.

Z okazji przeprowadzki postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej o mojej nowej „ojczyźnie” i kupiłem „Alternatywy 4″. Szybko polubiłem to blokowisko, znacznie bardziej niż willowe Włochy. Dzięki temu, że blisko mam do metra, Warszawa stała się bardziej przyjazna. A samo metro to coś więcej niż tylko środek komunikacji. Może to przez ten mikroklimat, oświetlenie lub świadomość tego, że jest się pod ziemią, w zamknięciu, ludzie wyglądają korzystniej. Na mnie działa to inspirująco, a nie tak jak podczas jazdy w zatłoczonych, stojących w korkach autobusach – dołująco. Cieszy mnie pewność tego, że gdy wyjdę z pracy, to nim minie 20 minut będę w swoim pokoju. Gdy dziś wracałem, uświadomiłem sobie, że posiadam jedno okno w stolicy. I pali się w nim światło tylko wówczas, gdy w nim jestem. To małe spostrzeżenie uświadomiło mi, że jednak coś tutaj zależy ode mnie.

A dziś byłem w księgarni, wielkiej jak stodoła. Chciałem kupić książkę, ale było tam ich tyle, że nie udało mi się wyjść z jedną. Ma kilka pięter, jest bardzo przestronna, a na podłodze jest wykładzina, na której można usiąść między półkami – Traffic Club. Spodobała mi się. I nie mam tam tylu ludzi co w Empiku. I jakoś tam kulturalniej…