#434

Trzy tygodnie temu byłem w Ikei, kupiłem fotel, niestety dużo na nim nie siedzę, bo bardziej odpowiada mi podłoga, ale może z czasem się ucywilizuję i będę go częściej używał. Miał służyć do czytania.

Dziś pada śnieg, jestem w Warszawie. Sprzątałem, byłem w centrum handlowym coś zjeść, bo nie miałem nawet z czego zrobić obiadu. Zrobiłem zakupy. Nie lubię takich miejsc, ale lepiej wyjść tam, niż spędzić cały dzień w pokoju, bo gdzie indziej jest za daleko, zbyt szaro i zbyt zimno. Byłem w skateparku, bez rolek, tylko pooglądać. Też chciałbym tak skakać jak te dzieci, ponad dziesięć lat młodsze ode mnie. Jeździłem Renatą po Warszawie, bez celu, tak by odpocząć i by nie gniewała się na mnie, iż tylko stoi i marznie. Chciałem jeszcze wieczorem zabrać ją na ślizgawkę, ale nie wiem, czy będę miał ochotę wychodzić tak późno. Wcześniej to bez sensu, bo pełno samochodów i nie ma gdzie poszaleć.

W środę byłem w Kielcach. Podobało mi się miasto, przynajmniej ta część, którą widziałem. Dworzec mimo iż na socjalistyczną modłę, to zadbany i czysty. Nie śmierdzi i przyjemnie czeka się na nim na pociąg. Gdy wróciłem, wydało mi się, że wsiadłem w mieście, a wysiadłem na wsi.

Kolejny weekend spędzę w Poznaniu.

#433

Czasami ubiorę się jak ostatnia sierota, jak dziś. Włożyłem trampki, wytarte sztruksy, zimową kurtę i rękawiczki. Do tego bluza z kapturem, który nie mieścił się pod kurtką. Na kurtkę go nie zarzuciłem, bo mam w niej wysoki kołnierz. Dobrze, że chociaż czułem dyskomfort i lekki niepokój z tego powodu. Jeszcze nie jest ze mną najgorzej.

Poza tym, byłem w domu. Odwiedziłem swoje miejsca i z racji tego, że morko, nie jeździłem na rolkach, tylko spacerowałem. Czasami cztery tygodni to bardzo długo, ale gdy nie widać zmieniającej się przyrody, gdy niewiele się dzieje, to tak jakby minął jeden dzień. Za szybko.

Tak tylko, bo obiecałem, to piszę.

#432

Gdy spędzam sam ze sobą zbyt wiele czasu, to włącza mi się melancholia. Nie napiszę duzo, a tylko tyle, że tydzień temu, byłem na basenie, gdzie ostatni raz pływałem rok temu, a wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Choć gdy tydzień temu próbowałem tam trafić, nie pamiętałem jak się ona nazywa. Wkrótce minie rok od chwili, gdy po raz ostatnie bylem w skateparku. Ten i poprzednie weekend spędziłem w Warszawie. Po raz pierwszy od września. Tak długo już tu jestem, a tak niewiele udało mi się zrobić.

Gdybym potrafił to przeskoczyć i nie oglądał się wciąż za siebie… nie byłbym sobą. Czasami gdy nie mogę zasnąć, muszę pobeczeć, bo to boli i już zawsze będzie.