Siła spokoju

Czy muszę pisać o tym, że co rano obiecuję sobie, że to będzie inny, lepszy dzień. Codziennie wieczorem planuję go, ale po powrocie z pracy jakoś sił brakuje, by zmienić cokolwiek. Nadal mam bałagan w pokoju i zastanawiam się, czy to świadczy o tym, że jestem złym człowiekiem. Dlaczego jedni to mają, a innym tego brakuje. Dlaczego jedni mają bałagan i mają to coś, a innym nie starcza siły.

Nie wiem jak się uszczęśliwić, potrzebuję jakiegoś oczyszczenia. Odnowy duchowej, przebudowy, by już nie spoglądać wstecz, by przeć na przód. Na razie wciąż pocą mi się ręce, bo coś mnie przygniata, a ja nie wiem co to takiego. Staram się lekko stąpać, staram się zachowywać naturalnie. Jednak wciąż mam wrażenie, że gram w przedstawieniu główną rolę i widownia widzi, że nie jestem najlepszym aktorem. Chwiałbym to już skończyć, by móc być sobą. Tak się czuję. Potrzebna mi siła spokoju.

Dni mijają szybko, praca absorbuje i daje satysfakcje. Pogoda dopisuje. Chyba przeżywam swoje życie. Czy chciałbym robić to, co robię, do końca? Hm.

Przed chwilą włączyłem telewizje i trafiłem na Red Hot Chili Peppers – Otherside. Album Californication z roku 1999. Teledysk przywołał mnóstwo wspomnień, a ja nie nie potrafię w takich chwilach nie popaść w refleksję.

Teraz Depeche Mode – I feel you. Piekielnie dobre. Piekielnie wydajne!

Kilka faktów

Dobrze mieć samochód. Bliżej mi teraz wszędzie. Częściej bywam w domu. Byłem w miniony weekend. Pojeździłem na rolkach, tutaj już nie mam na to siły. W poniedziałek miałem zabieg i znowu mam pocięte oko. Jutro po pracy znowu będę w Zelowie, wracam w piątek rano, z Natalią.

Renata sprawuje się nienagannie. Mam bałagan w pokoju. Obiecałem sobie, że dziś położę się wcześniej.

Wakacjami

Jakoś nie było czasu, jakoś nie starczało ochoty. Od dziś, od godziny 21 jestem w Warszawie. Mój pokój pachnie wolnością, totalnym luzem, możliwościami.

Urlop był udany. Renata jest w lepszej kondycji niż była, a ja zdążyłem pospacerować z Natalia po Bieszczadach. Szkoda, że to już koniec wolnego.