Słów kilka o książce

Czytałem ją długo, sam nie wiem dlaczego. Zabrałem ją do Norwegii i teraz do Zelowa. Dziś dotarłem do końca. To okropne, gdy kończą się słowa i kolejną stroną jest tylko okładka. Nagle znika cały świat, trzeba odstawić książkę na półkę i zająć się swoim życiem. I to najgorsze, co można zrobić. Mi w takiej chwili przypominają się wszystkie postacie i opowiedziane historie. Zaczynam oglądać książkę, pełen podziwu, że tak wiele się w niej zmieściło. Patrzę na przypadkowo otwarte strony i odszukuję na nich fragmenty opisanych historii. I uwierzyć nie mogę. Nie lubię ich czytać, bo mają koniec. Bo to jest tak, że tych słabych nigdy nie kończę, a po tych dobrych ciężko się zebrać w sobie. I żal i smutek.

Przeczytałem „Cienie w raju” Erich Maria Remarque. A wcześniej nieprzereklamowane, odmienne, o miłości co trwa wiecznie, „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Mario Vargas Llosa.

Nowa dziewczyna

Wróciłem też z rolek na mieście. Brakuje mi tych dróg i tego spokoju na ulicy. I trochę brakuje mi Poznania. W czasie się zaplatałem.

I mam nową dziewczynę, ma na imię Renata. Ma 19 lat. Nikt nie wierzy w to, że nam się uda. Nie była to miłość od pierwszego spojrzenia, ale wątpliwości ustąpiły po powrocie z Wrocławia. Nie jest idealna, to widać, ale ma swój urok. Nie każdy potrafi go dostrzec, ale ja już nie widzę żadnej poza nią. Widać, że nikt o nią nie dbał i może dlatego tylko przede mną roztacza taki urok. I ma wielkie oczy, w których można się zakochać. Lubi, gdy mówi się jej po imieniu i potrafię się za to odwdzięczyć. Prowadzi się pewnie, jest szybka i oszczędna. Prawdziwy skarb. Niestety jest wykonana z blachy i jest tylko samochodem. Smutno mi, gdy pomyślę o niej w ten sposób, więc dla mnie będzie Renatą.