Między słowami

Kiedyś dużo spacerowałem. Schodziłem całe miast wzdłuż i w szerze, i potrafiłem tak codziennie. Teraz czasami jeżdżę po nim na rowerze, dawno nie spacerowałem długich nocnych tras. Dziś wyjechałem do lasu. Kontemplowałem samotnie gdzieś, gdzie mnie nikt nie znajdzie. Mówiłem do siebie na głos, by usłyszeć historie, które mi się przydarzyły, a które do tej pory były tylko wspomnieniami.

Pochłonęło mnie życie, być może nieco za dużo czasu zajmuje mi codzienność, ale nadal istnieję. Chciałbym jeszcze tyle napisać, lecz z każdym kolejnym słowem tracę emocje zgromadzone tego wieczoru. Dziś starczyło ich tylko na tyle. Chyba cisza się we mnie wzmaga.