Jesień, porządki i rozstanie

W śród cieniów mgły, szukam dla siebie nowego miejsca. Za trzy dni już jej nie będzie, a ja zostanę sam ze swym pustym czasem.

Otwieram w domu drzwi, których nie otwierałem dawno, i widzę wspomnienia wyrzucone na śmietnik. Zastanawiam się ile z nim przepadło podczas rutynowych porządków. Ileż to siły trzeba mieć by wyrzucić śmieci, które są bezcenne.

Na skraju

Zapatrzony przede wszystkim w czas przeszły, we wspomnienia, tylko nieśmiało planując przyszłość, ale niestety zaniedbuję teraźniejszość. Gonie za czymś co zdaje mi się doskonałe, a co po chwili okazuje się pospolite i niewarte uwagi. Chciałbym napisać, że wydoroślałem przez czas, przez który nie pisałem, jednak trudno mi to obiektywnie stwierdzić, dostrzegam w sobie nadal dziecko, często również zachowuje się jak ono, a przecież najwyższa pora dokonać przemiany. Wcale nie chcę o tym myśleć, ponieważ wole pozostać sobą, wszystko zostawić nie planom i postanowieniom, a podświadomości. Być może jeszcze na to za wcześnie, być może to dobrze, że zachowuję się i myślę jakbym był kilka lat młodszy, a przecież źle się z tym czuje, gdy widzę jak radzę sobie z codziennością. Gdy zdaję sobie sprawę z tego jak czerwienię się gdy popełniam błąd, tak samo jak gdy chodziłem do szkoły średniej. Coś mówię do siebie pod nosem, i wydaje mi się, że wszystko jest w porządku, przecież jestem sobą, a w końcu powinienem zacząć wymagać od siebie czegoś więcej. Chyba po prostu chciałbym przejść na wyższy poziom.

Tęsknię, wspominam i analizuję. Popadam w melancholię, łkam i toczę łzy. Zasypiam słuchając wycia odkurzacza zwinięty w kłębek na łóżku w swoim pokoju.