słowa bladymi metaforami…

Fascynujące jak wiele szczegółów umknęło mi z wczorajszej nocy. Jak podstępnie oszukiwała mnie percepcja, i jak przyspieszył nagle czas. Gdy mijałem kogoś kto mnie pozdrowił, odpowiadałem zawsze gdy mnie minął. Szybciej nie mogłem. Gdy próbowałem dostrzec twarze ludzi, nie potrafiłem ich rozpoznać. Słyszałem głos twojej siostry gdzieś w oddali. Coś do mnie powiedziała, jak sądzę, o ile to była ona. Głupi uśmiech często gościł na mojej twarzy, a ja czułem się jakbym stał gdzieś obok. Próbowałem stawiać kroki jeden za drugim, a często stawiałem jeden obok drugiego. Mój chód, ten którym zazwyczaj spaceruję, stał się nagle cyrkową akrobacją, więc starałem się iść, najbardziej jak to było wówczas możliwe, naturalnie. Jednak i tak wydałem się sobie najbardziej pijanym człowiekiem ubiegłej nocy. Obraz przed oczami przypominał film, w którym operator biegnie na przełaj z kamerą. Aby kogoś dostrzec, przyjrzeć się czyjejś twarzy, musiałem się zatrzymać i złapać równowagę, a to i tak często nie pozwalało na rozpoznanie…

Na pewno moje myśli układały się wówczas inaczej, jednak byłem pewny, że moje ciało było bardziej pijane niż ja. Najbardziej jednak podstępnie zostałem oszukany przez czas. Gdy wróciłem do domu, nie spojrzałem na zegar, jednak byłem przekonany, że bawiłem nie dłużej niż godzinę, a dziś rano, po przeczytaniu poprzedniej notki, okazało się, że ponad dwie. Nie pamiętałem także, co tejże notce napisałem, potrafiłem przypomnieć sobie jedynie zmęczenie i wielką determinację, by napisać ją bezbłędnie, choć to nie było najtrudniejsze. Trudniej było utrzymać ciało na fotelu, ręce na klawiaturze, a głowę przed monitorem. Siedzenie w takiej pozycji stało się nagle abstrakcją. Dlatego kolejne 14 godzin spędziłem leżąc. I nic mi już nie przeszkadzało, by bez obaw wędrować myślami za horyzont.

Nowy rok przywitałem sam, jeszcze trzeźwy, w ciemnym lesie. Powtarzałem sobie wówczas – łukaszu, straciłeś rozum i wpadłeś w obłęd.

Boje się, że pokochałem samotność bardziej niż ciebie. A może to tylko wymówka, bo… samotność pokochała mnie bardziej niż Ty.

Robię krok w tył… Dbaj o siebie Karolino.