#149

Miało już nie być więcej numerowanych notek. Ta będzie ostatnią.

Nie mogłem wczoraj zasnąć, Karolino. Przypominałem sobie kiedy i w jakich okolicznościach spotkaliśmy się w tym roku. Wszystko dlatego, że chwilę z Tobą pomówiłem na GG. Jednak szybko uciekłem bojąc się tego, że nie będę wiedziała o czym z Tobą mówić. W myślach widziałem jak siedzisz przed komputerem, w tym miejscu które kiedyś widziałem. Wiem, gdzie w Twoim domu stoi komputer. Wiem jak wyglądasz z dredami, i próbowałem Cię sobie wyobrazić.

Wczoraj dowiedziałem się, że masz mieszkanie w Zduńskie Woli. Chyba przeraża mnie Twoja samodzielność. A im bardziej chciałbym być bliżej Ciebie, tym to wydaje mi się mniej realne. Nigdy chyba nie będę potrafił być z Tobą. Zaskakiwały mnie wczoraj Twoje słowa. Były takie nieoczywiste. Zupełnie inne niż słowa kobiet z którymi rozmawiam. Tęsknię i przez to nie mogę spać. Cieszę się na myśl, że nadchodzi weekend ponieważ wówczas wiem, że będziesz w Zelowie, i być może, przypadkiem Cię spotkam.

I chyba już zawsze będę czekał na telefon od Ciebie.

Wciąż jednak boli to, że nie mogę o Tobie zapomnieć, tak po prostu. Budzę się, i od razu mam Ci coś do powiedzenia. I Myślę o Tobie przez cały dzień, a gdy kładę się spać, życzę Ci dobrej nocy. Ale kocham ten ból, i nie chcę by kiedykolwiek go zabrakło.

Wspominałem ten rok. Sylwestra, gdy Twoja siostra życzyła mi na placu w rynku, szczęścia. Luty, gdy przyjechałaś do mnie bez prawa jazdy i umówiliśmy się na spotkanie. Po nim spacer z Twoją dłonią w mojej. Pocałunek i trzy tygodnie milczenia. Mój mejl i Twój telefon. Odwiedziny w Zduńskie Woli i spacer po mieście. Rozstanie i słowa, że już nie będzie kolejnego pół roku. Maj i pierwsze wirtualne spotkanie na GG. Twoja podróż do Krakowa. A czerwcu, krótka rozmowa, wieczór w Twoim pokoju i wielkie szczęście, które zabiłem milczeniem. Miesiąc bez kontaktu. I spotkanie w Żarach. Powrót do domu i Ty w moim autobusie. Kilka dni później kolejne moje szczęście w Łasku, gdy spotkałem tam Ciebie. A teraz.. od tamtej chwili nic. Tylko ja i Maciek na GG dla Ciebie. I nic nie wiem… tęsknię i czekam…

I każdy rok pamiętam, a wkrótce skończy się trzeci…

To ostatnia z numerowanych notek. Przepraszam, że pisałem tak prosto, płytko i bez tajemnicy. Boję się, że po przeczytaniu wszystkiego, nie będziesz miała mi już nic do powiedzenia. Poznasz mnie od tej strony, której najbardziej się wstydzę. A ja… kocham Cię, Karolino.

KONIEC CZĘŚCI TRZECIEJ

#148

Karolino. Dziś w telewizji puszczają „Lolitę”. Nie wiem czy pamiętasz. Rok temu przed wakacjami, również oglądałem ten film. Przed nim jednak, zadzwoniłaś Ty. Być może to głupie, ale miałem nadzieję, że ponownie zadzwonisz. Lecz zapewne nawet o mnie nie myślisz. A ja… codziennie z Tobą mówię.

Po raz pierwszy obejrzałem ten film w listopadzie, trzy lata temu. Zapadł mi w pamięć. Nie znałem jeszcze wówczas ciebie. Pamiętam, że byłem sam w domu, ponieważ rodzice i bracia wyjechali na kilka dni. Miałem dylemat… Podobały mi się trzy kobiety, a właściwie dziewczyny. Kaśka, ta o której do tej pory myślę, i o której często tu piszę. Ola. O niej najszybciej zapomniałem. Ewa, którą często widzę z dzieckiem, nie wiem czy nie swoim.

Drugi raz widziałem „Lolitę” pod koniec maja, lub na początku czerwca, rok temu. Niestety dokładnie już nie pamiętam. Utkwiło mi w pamięci tylko kilka szczegółów z tamtego dnia. Pierwszy taki, że miałem straszny bałagan w pokoju i komputer stał na podłodze. Drugi… Czekałem wówczas na telefon, ale nie od Ciebie, lecz od pewnego kupca. Dlatego gdy zadzwonił telefon, byłem przekonany, że to dzwoni on. Trzeci… Powiedziałaś mi, że próbowałaś się do mnie dodzwonić, ale było zajęte. Potwierdziłem… Siedziałem wówczas w internecie. Czwarty… powiedziałaś mi bym zwrócił uwagę na scenę, gdy bohater filmu odbiera telefon, i ktoś mu mówi, że jego żona nie żyje. Ten dzień jeszcze dobrze pamiętam. Niestety, sylwestra w Bieszczadach już nie…

Dziś po raz trzeci mogłem obejrzeć ten film, który zawsze wiele dla mnie znaczył. Jednak zrezygnowałem z tego, ponieważ najbardziej zależało mi na tym, byś zadzwoniła. Gdy kolejny raz dowiem się, że w telewizji puszczają „Lolitę”, ponownie będę miał nadzieję, że zadzwonisz. Bo ja szukam nadziei, Karolino.

Dziś pierwszy dzień jesieni… i nawet pogoda o tym wie. Ochłodziło się. Słońce skrywało się za chmurami, z których zaczął padać deszcz.

Dobranoc.

#147

Dobry wieczór.

Zbieram się do napisania kilku słów do Ciebie od kilku dni, jednak zawsze znajduję dla siebie jakąś wymówkę. A przecież powinienem poświęcać Ci każdą wolną chwilę. Teraz… gdy załatwiłem chyba wszystkie sprawy które mi ciążyły, jestem już tylko Twój. Siedzę przed komputerem ze słuchawkami na uszach i pozwalam muzyce zalewać moje ciało.

Dziś niewiele się u mnie działo. Beznadziejnie powtarzalne popołudnie. Dobrze, że choć pogoda była, więc wyszedłem na dwór poleżeć, ugrzać się na słońcu. Ja to mam dobrze, Karolino. Nie chodzę do szkoły i tylko się obijam w domu. Obowiązków mam naprawdę niewiele, w dodatku są one dość przyjemne. Niestety.. w sobotę mam poprawkę z przedmiotu którego nie zaliczyłem rok temu, więc powinienem się uczyć. Jednak nie potrafię. Chyba nigdy tego nie potrafiłem. Nie umiem się skoncentrować na czymś, co mnie nie interesuje. Nawet wmawianie sobie, że to dla własnego dobra, niewiele daje. Gdy spoglądam wstecz, nie dostrzegam chwil, gdy naprawdę poświęcałem się dla jakiejś idei, czy też dla kogoś. Żyję tak, by było mi jak najwygodniej, czego później często żałuję. Teraz najbardziej boli to, że nie poszedłem na studia dzienne.

Apropo przeszłości.. Dziś robiłem małe porządki w szufladach i natknąłem się na zdjęcia klasowe z liceum. Wróciła masa wspomnień, jednak najbardziej przeraziło mnie to, że nie potrafiłem przypomnieć sobie większości z nich, choć pamiętałem, że kiedyś one były dla mnie najcenniejsze, i że często do nich wracałem. Moje nijaka rzeczywistość nadpisuje wspomnienia, do których chciałem wracać po latach. Wkrótce jednak może się okazać, że nie będę miał czego wspominać.

Już nawet nie płaczę tak bardzo i tak często jak kiedyś. Życie mnie pochłania i uczy pop kultury. Wczoraj było mi źle i sądziłem, że nic się nie zmieniło, ale kilka chwil wystarczyło bym zapomniał o wszystkim co mnie bolało. Nie chciałem tego, choć ten ból wcale nie pomaga, to jednak z nim zawsze czułem się dobrze. A teraz. Nie ma we mnie goryczy, ani żalu do siebie. Ponownie spoglądam na kobiety szukając w ich oczach miłości. Niczego ostatnie spotkanie mnie nie nauczyło. Boję się, że nie mam dla mnie szans, skoro nie potrafię uczyć się nawet na własnych błędach. A może to tylko pozory, może w rzeczywistości staję się coraz bardziej zgorzkniały, tylko tego nie dostrzegam.

Ale dość już tego… staję się żałosny. Piszę, choć nie powinienem ponieważ niewiele czytam. Nawet nie będę potrafił dostrzec błędów… nie wspominając o tym, że nie mam świadomości pisania…

Chciałbym Ci jednak jeszcze napisać o tym, o czym myślałem wczoraj gdy leżałem zapłakany, wtulony w siebie w ciemnym pokoju. Przypomniałem sobie wówczas pierwszą jesień której nie poszedłem do szkoły. To było dwa lata temu. Przyniosłaś mojemu bratu glonojady do akwarium. Pamiętam Twój telefon wieczorem… Brałem wówczas kąpiel. I pamiętam swoje zaskoczenie słysząc Twój głos w słuchawce. Podczas jednej z naszych ostatnich rozmów, powiedziałaś: każdy telefon to ja. Gdy dzwoni serce mi mocniej bije. Choć już nie powinno. Tyle razy wzlatywałem do niego… i spadałem pozbawiony skrzydeł słysząc inny niż Twój głoś w słuchawce. Teraz najwięcej nadziei pozostawia we mnie dzownek telefonu.. jeden. Gdy nie zdążę odebrać. Cieszę się i zawsze mam nadzieję, że to Ty.

Karolino, dlaczego nie tęsknisz za mną, tak bardzo jak tęsknie za Tobą ja?

#146

I nie napisałem…

Piszę dopiero dziś. Mam Ci tyle do powiedzenia, Karolino. Jestem żałosny. Wspominałem Ci o dziewczynie z Zelowa, z która rozmawiałem na GG i którą trzymałem za rękę na spacerze. Dziś ponownie umówiliśmy się na spotkanie, ale to był chyba błąd. Nie potrafię z rozmawiać z kobietami. Dziś po raz kolejny miałem okazję się o tym przekonać. Pojechaliśmy rowerami na patyki, usiedliśmy, i na początku było o czym mówić. Niestety później zabrakło tematów, i nie wiedziałem jak zacząć rozmowę. To okropne uczucie. Przy Tobie też tak mam. A jeszcze dzień wcześniej tak dobrze mi się z nią mówiło na GG. Jestem upośledzonym facetem. Od dziś koniec z kobietami, ponieważ i tak na dłuższą metę to nie ma sensu. Tak bardzo mi źle. Chciałbym kogoś mieć, ale nie mam szans zatrzymać przy sobie żadnej kobiety.

Dziś, po praz pierwszy od trzech tygodni, miałem okazję zamienić z Tobą kilka słów na GG. Ale to jeszcze przed spotkaniem. Teraz dałbym Ci spokój. Nie warto tracić na mnie czasu. Zastanawiam się po co ja się do Ciebie pcham, skoro i tak nigdy nie będziemy razem. Jednak będę Cię zawsze kochał. Zawsze, Karolino.

Teraz idę popłakać… po tym jest mi zawsze lżej. Tylko czy naprawdę chcę by było mi lżej? Wówczas łatwiej będzie mi zapomnieć o tym, jakim beznadziejnym typem jestem, i niczego się nie nauczę…

A na dworze piękna pogoda. Bezchmurne niebo i 25 stopni… Cudowny koniec lata.

#145

Dobry wieczór, Karolino

Dawno nie pisałem. Miałem tyle spraw na głowie. Kupiłem komputer… nie do końce sprawny i reanimowałem go przez kilka dni. Teraz już jest dobrze. To takie moje nic nie znaczące problemy. Poza tym… nadal nie starcza mi na nic czasu. Obiecuję coś, komuś… i niestety słowa nie dotrzymuję.

Jutro Ci wszystko opowiem, dobrze? Teraz chciałbym już o niczym nie myśleć.

Uśmiechów życzę. Dobranoc.

#144

Dobry wieczór.

Byłem dziś u Kaśki… na próbie w Domu Kultury. Odprowadziłem ją do domu. W czwartek gdy u niej byłem, nie zastałem jej. Dziś zapytała mnie czy to ja wówczas u niej byłem, bo jej brat mnie nie znał, więc nie przekazał jej, że byłem. I powiedziała jeszcze coś… Że była u niej również Karolina… Nie pytałem się która, bo wydało mi się bardzo mało prawdopodobne to, że się znacie… Teraz jednak przypomniałem sobie, że w czwartek byłaś w Zelowie. Być może to tylko zbieg okoliczności… Ale to było by niezwykła gdybyś była i Ty u niej…

Po spotkaniu z Kaśką doszedłem do wniosku, że jednak nie będę szukał kobiety. Chyba nie pasujemy do siebie… ale coś mnie do niej ciągnie, i ona tak ładnie do mnie mówi. Na dodatek powiedziała mi, że dzwoniła do mnie trzy razy. Trudno mi w to uwierzyć.

Napisałbym Ci o niej coś więcej, jednak czegokolwiek bym nie napisał, zawsze będzie tego za mało. Jest ciekawą osobą, inteligentną, wygadaną i śliczną. Ma bardzo wielu kolegów, o których mi opowiada, wzbudzając tym lęk w moich oczach. I do tej pory nie wiem czy mnie lubi, czy też chce się mnie szybo pozbyć. Zapewne każdemu poświęca tyle siebie ile mi. Chyba każdy z jej niezliczonych kolegów się w niej podkochuje… jak ja.

A dziś… Niepokój. Kupiłem coś drogiego… i teraz muszę za to zapłacić. Ciekawe czy będę spokojnie spał dzisiejszej nocy.

Wyśpij się za mnie… Dobranoc.

#143

Zraniłem dziś dwie kobiety… Ale chyba lepiej wszystko wyjaśnić na początku… Szkoda, że szczery potrafię być tylko przez internet. Nie będzie już Marty… Nie spotkam się już również z dziewczyną z Zelowa, z którą tak dobrze mi się w niedzielę spacerowało. I poczułem w powietrzy jesień. Zapach powietrza w domu podgrzanego przez grzejniki. I płakałem skulony na łóżku. Chyba muszę być nieszczęśliwy by czuć, że żyję. Przestaję szukać kobiety… Mam was dość, Karolino. I wiem, że kłamie, bo gdy tylko odpisze mi Kaśka na mejle, które do niej słałem, polecę do niej na skrzydłach… Nawet będę przychodził do domu kultury na próby koła teatralnego, jeżeli ona jeszcze będzie na nie chodziła. Wstyd mi. Taki ze mnie frajer.

Dobrze, że bolało. Znowu poczułem ten ból, jak gdyby ktoś miażdżył mi palce, a później łzy zalewają oczy. Mimowolnie. Wówczas uciekam… by nikt nie widział, bo przecież mężczyźni nie płaczą.

Życie mija mi bez Ciebie, i boję się tego, że minie…bez wspólnych spacerów, czułych słów, pocałunków i Twych ramion wtulonych w moje. Tęsknię i czekam… choćby całe życie.

A dziś.. okropna codzienność. Brak mi słów, by wyrazić to jak bardzo jej nienawidzę. Chcę gdzieś uciec… boje się, że może jednak mam idealne życie. Poza tym wszystkim co dziś mnie boli… obejrzałem film „Osiem i pół kobiety”. Był jak długa droga w labiryncie, w którym celowo zabłądziłem, a którego brutalnie mnie wypędzono. Zagłaskał mnie swą okrutną perspektywą wobec czasu i wspomnień.

A teraz… po raz kolejny zasnę spóźniony.

Dobranoc, moje szczęście, moja Karolino.

#142

Dobry wieczór…

I znowu nie piszę. Obiecałem sobie że będę, jednak zawsze zapominam… lub brakuje mi czasu.

W sobotę rozbierałem stodołę. Bardzo pasjonujące zajęcie. Poza tym nie bardzo potrafię sobie w tej chwili przypomnieć jak spędziłem resztę dnia. Zapewne nie wydarzyło się już nic godnego uwagi.

W niedzielę pojechałem na kolejne już spotkanie z Martą. Było bardzo miło. Trochę byłem zaskoczony tym, że rozmawia mi się z nią jak z kolegą, tak naturalnie, prosto, zwykle. Nie wiem czy to dobrze. Sądziłem, że z kobieta mówi się inaczej. Miłe było to, że mógł bym się do niej przytulić, a nawet pocałować ją, i nie dostał bym w twarz. Nie miałem jednak odwagi. Nie wiem czy chcę z nią być. Do domu wróciłem wieczorem i jak co wieczór od kilku dni, porozmawiałem na GG z dziewczyną z Zelowa. Bardzo dobrze mi się z nią rozmawia. Zaproponowałem spacer o północy. Zgodziła się. Spotkaliśmy się przed Domem Kultury. Podałem jej rękę na powitanie i już nie jej puściłem. By Cię nie okłamać… trzeci raz szedłem z kobietą trzymając ja za rękę. Ty byłaś druga… Pierwszy raz szedłem za rękę z Kaśką… dawno temu… przez chwilę. Wczoraj jednak najdłużej trzymałem ją z was wszystkich :D Tak, wiem, okrutne są moje słowa… Co dziwne. Mieszkamy w niewielkim mieście, a nigdy jej nie spotkałem. Dobrze mi by z nią było… ale ona już ma mężczyznę. Dziś również z nią mówiłem.

Poza tym.. byłem w Łodzi, w sprawie pracy z ogłoszenia. Szkoda gadać. A dzień minął i mamy już noc.

Dobranoc, Karolino.

#141

Wróciłem z Bełchatowa przerażony różnorodnością. To miasto uczy unikania ludzi, chowania się w tłumie. Tyle młodzieży, tyle pięknych dziewczyn i nic…

Zapomniałem zanotować. Wczoraj, w czwartek, przyjechałaś na chwilę do Zelowa. W szkole miałaś tylko trzy lekcje. Na pewno nie masz nudnego życia. Ciągle w drodze… cały czas czegoś szukasz, kogoś gonisz, coś znajdujesz.

Udanego weekendu życzę. Dobranoc.

#140

To już piątek. Samochód lodziarza i ta nieodłączna melodyjka, która mu towarzyszy, odmierzają mi czas w Zelowie. Zawsze jestem zaskoczony gdy słyszę ten dźwięk. Wypadało by podsumować w końcu wakacje, popaść w refleksję, jednak ciągle brakuje mi czasu by cokolwiek napisać.

Obiecałem sobie, że będę wcześnie wstawał, jednak nie starczyło mi silnej woli, wytrzymałem tylko jeden dzień. Dziś to nawet zasnąłem jeszcze przed południem i obudziłem się dopiero przed chwilą. Nienawidzę tego stanu, gdy nie potrafię za nic się zabrać. Wiem, że to zależy tylko ode mnie, ale praca wcale nie była by w tej chwili przyjemnością, a nie chciał bym jej znienawidzić. Bo wiedz, że czasami mam ochotę pracować i wówczas inaczej spoglądam na życie. Za dobrze mi, Karolino, za dobrze.

Byłem wczoraj u Kaśki. Nie było jej, ale to chyba nawet lepiej. Poszedłem do niej bez powodu i gdyby mnie o niego zapytała, nie wiedziałbym co jej odpowiedzieć. Sam nie wiem co mnie ku niej pcha. Znamy się już od dość dawna i dobrze się przy niej czuję. Może to było ostatnie tchnienie nadziei… Choć wątpię, ponieważ nadal jestem niepewny swych uczuć.

A dziś… może pojadę do Bełchatowa. Chciałbym z jakąś dziewczyną, ale chyba nie mam już szans żadnej zaprosić, więc może, o ile będzie mi się chciało, wybiorę się sam. Posiedzę w Redzie, poprzyglądam się ludziom i wrócę.