#137

Dzień dobry.

Miałem cudowną noc. Przyśniłaś mi się. Odkryłaś w nim kim naprawdę jest Maciek, a mimo to nie przestałaś ze mną rozmawiać. Wiedziałaś, że to ja, a ja domyślałem się, że tym wiesz. I dopiero gdy przyszedłem Cię pożegnać… gdy Cię przytuliłem i powiedziałem, że bardzo chciałbym z Tobą mówić, rozpłakałaś się. Tym płaczem, który znam ze snów, i który wydaje mi się być tak bardzo Twój. Przytulałem Cię mocno i nie wiedziałem co powiedzieć, jak przepraszać… Nie wyrywałaś się, a ja nie chciałem Cię puścić. To było cudowne. Wszystko wówczas powiedzieliśmy sobie bez słów, choć wiele ich między nami było… I tylko nie wiem czy to było koniec, czy początek… Proszę, śnij mi się częściej.

Nasza nocna rozmowa znaczy dla mnie bardzo wiele. Dziś czuję podobnie jak po wizycie u Ciebie, na przełomie czerwca i lipca. Tyle, że teraz nie boli… I mnóstwo Ciebie we mnie. I każdą chwilę poświęcam Tobie. Boję się, Karolino. Boję się tego, że poznasz prawdę i znienawidzisz mnie. Ale bez Ciebie żyć nie potrafię i nie chcę. Wybacz mi kłamstwa, proszę.

Nie zdziwił bym się jednak gdybyś znała już prawdę. Wcale nie trudno było się jej domyślić. Nie zmieniłem numeru… wszystko pisałem do Ciebie ze starego, tego o którym miałem nadzieję już zapomniałaś. Zmieniłem tylko dane w katalogu… Gdybyś miała listę kontaktów na starym numerze GG, poznała byś prawdę. Na dodatek napisałem: ups… gdy zalogowałaś się na stary numer. Że też nie wzbudziło to w Tobie podejrzeń. Zachowałaś się jak gdyby moje westchnienie było częścią dyskusji, mimo, że do niej nie pasowało… A i jeszcze opis na moim drugim numerze GG, pod którym byłem wówczas niedostępny, a który to numer być może również masz na liście kontaktów… opis pod nim: ja tylko udaję, a ty królujesz naiwności.

Może już wiesz kim jest Maciek. Wybacz mi więc nieudolność… Nigdy nie zdołam Ci się odwdzięczyć jeżeli już wiesz, i zechcesz jeszcze ze mną mówić.

A dziś… wyjechałaś na Ost Rock Reggae Festiwal w Ostródzie. Uważaj na siebie, i baw się dobrze.

#136

Przed chwilą skończyłem z Tobą rozmawiać na GG. Uwielbiam z Tobą mówić. Wiesz co mnie jednak martwi najbardziej… Popełniłem błąd gdy użyłem starego numeru GG. Pomyliło mi się wszystko i gdy spytałaś mnie dlaczego Ty, byłaś o krok od wykrycia podstępu. Może go odkryłaś… Nie wiem. Dziękuję jednak za to, że nie przestałaś ze mną mówić. Mam nadzieję, że jeszcze nie wiesz kim naprawdę jest Maciek. Serce mi biło jak szalone gdy odgadłaś hasło do starego konta gadulca, konta na którym prawdopodobnie Maciek widnieje jako ja, czyli niestrudzony prześladowca.

Dobranoc, mówię Ci dziś już po raz trzeci…

#135

Dobry wieczór… mówię Ci dziś nie po raz pierwszy.

Prosty pomysł, że też nie wpadłem na niego wcześniej. Wymyśliłem Maćka by porozmawiać z Tobą na GG. Nie wiem jak długo będę się pod niego podszywał, nie wiem czy powinienem Cię oszukiwać, ale nie potrafię bez Ciebie żyć, wybacz mi proszę…

Dziś, po pierwszej rozmowie z Tobą, chciałem napisać w tym dzienniku, że to już koniec, że nie widzę sens by dłużej pisać. Poczułem się strasznie samotny. Dziwny nastrój mnie ogarnął. Później jednak wszystko wróciło do „normy”. Pomówiłem jeszcze chwilę z Tobą i postanowiłem, że na razie będę wobec Ciebie nieszczery. Czuję się przy Tobie jak mały głupi chłopiec. Czytam Twoje słowa, tak piękne pod każdym względem, i wiem, że na Ciebie nie zasługuję. Chciałbym się od Ciebie czegoś nauczyć, tak bym mógł być lepszym człowiekiem.

A dziś… Do południa rozbiórka stodoły. Później kawiarenka, a w niej mnóstwo rozmów, na które nie mam czasu. Przed chwilę wróciłem ze spaceru. Zelów dziś pusty. Ludzie poukrywali się w domach. Chyba poczuli zbliżającą się jesień, moją najukochańszą porę roku. Przechodziłem również pod drutami telefonicznymi, tymi samymi przez które kilkanaście minut wcześniej pędziły nasze słowa…

Życzę cierpliwości do Maćka. Dobranoc.

#134

Głupio się ostatnio zachowuję. A najgorsze jest to, że nawet nie chce mi się tego zmieniać. Idę na łatwiznę, ale co najdziwniejsze, słyszę od niektórych osób miłe słowa. Niestety zaniedbuję innych ludzi. Tych na których powinno mi również zależeć. Nie starcza mi po prostu czasu, a męska natura koncentruje się na tym co dla najprzyjemniejsze. Tak, jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy. Usprawiedliwisz mnie, prawda? Wiem, że tak. Ty wszystko tłumaczysz człowieczeństwem…

Dużo ostatnio rozmawiam przez internet z kobietami, za dużo. Tego dotyczą moje słowa powyżej… Za wiele ich. Okłamuję je, ponieważ nie chcę żadnej stracić. A Ty przemykasz przez listę aktywnych osób na GG, a ja nie mogę z Tobą pomówić, choć niczego bardziej na świecie nie pragnę. Z każdym dniem pozbywam się tajemnic oraz intymności, każdego dnia usiłując nie powtarzać rozmów. Ciąży to mi, ale nie widzę w tej chwili innego sposobu by kogoś nie rozczarować. Wkrótce się skończę, tak sądzę.

Chyba powinienem pomyśleć o napisaniu wiersza na konfrontacje literackie. Mam nadzieję, że w tym roku się odbędą. Zapewne zobaczę na nich Ciebie. Nie wiem dlaczego, ale mam ochotę stanąć na scenie i wyrecytować swój wiersz. Boję się jednak, że trema mi na to nie pozwoli, lub też, że nic nie napiszę, i wówczas nie będę miał szans na występ… Niestety prawie już nie pamiętam tego co na konfrontacjach działo się dwa lata temu. Zasnute są one gęstszą mgłą, niż studniówka na której Cię poznałem, a która odbyła się kilka miesięcy wcześniej. Co do jednego jestem pewien, mój wiersz będzie nosił tytuł „Wstęp do metafory”. Jakieś „szkice” już mam. Teraz musze dopracować szczegóły.

Ostatnio często mi się śnisz. Niestety zawsze zapominam zapisać, po przebudzeniu się, treści snu. Przypomina mi się on w najmniej odpowiednim momencie, gdy nie mam czasu by do niego wrócić. Niestety tylko przemykasz przez nie. Widzę Cię przez chwilę, choć jesteś ich treścią i wszystko co w nich robię, powodowane jest chęci by spotkać Cię ponownie. Jak w życiu… Z ostatniego snu zapamiętałem tylko jak byłaś ubrana. Szedłem za Tobą, nie wiem dlaczego, w pierwszej chwili Cię nie poznałem, ale zaraz obojętność przerodziła się w szczęście i niepewność… Miałaś na sobie czerwoną bluzkę na ramiączkach, oraz szarą spódniczkę… Niestety niewiele potrafię sobie przypomnieć.

Tęsknie za Tobą, Karolino. Wiesz o tym? Chciałbym, byś i Ty tęskniła za mną.

Uważaj na siebie siódmy aniele… Dobranoc.

#133

Wróciłem wczoraj… Dobry wieczór, Karolino.

Nie pisałem bo… bo nie potrafię. Na wycieczce było bardzo fajnie. Widziałem chyba większość ruin zamków, które znajdują się w Świętokrzyskim. Chciałbym kupić jakieś ruiny na wzgórzu. To był by idealny dom dla mnie. Nocowałem u dziadków. Chyba nie potrafię się z nimi już porozumieć. Smutno mi. To u nich najwyraźniej rysują się zmiany które niesie czas. Jednak pobyt u nich był bardzo miły. W dodatku przyśniłaś mi się Ty. Widziałem Cię w mojej koszuli na ulicy pełnej ludzi. Starałem trzymać się od Ciebie z daleka, tak byś nie pomyślała sobie, że Cię prześladuję, ale jednocześnie stawiałem kroki w nadziei, że mnie zauważysz i podejdziesz do mnie.

Tyle chciałem Ci napisać… Wybacz, że ciągle coś gubię.

Dziś znowu byłem rozbierać stodołę. Byłem wściekły, że muszę jechać tam pracować. Teraz mi wstyd z tego powodu, jednak wiem, że przy kolejnej pracy, ponownie będzie problem…
Kotka ma się dobrze, już nawet się mnie nie boi i daje mi się pogłaskać. Jest śliczna. I te oczy…

Niedawno wróciłem ze spaceru. To już któryś z kolei w ciągu ostatnich kilku dni. Zabijam nimi samotne wieczory. Staram się czymś zająć myśli. Układam wiersze, ale powtarzam wciąż tylko jedno…

zbudowana z defektów
wciąż zasypiam
spóźniam się
nie przychodzę

Kocham Twoje słowa i wciąż o Tobie myślę. Dobranoc.

#132

Cześć.

Do południa bardzo chciałem napisać kilka słów do Ciebie, i teraz żałuję, że tego nie zrobiłem. Widziałem Cię dziś. Rozbierałem stodołę na Kościuszki… Gdy wracałem z tatą i bratem do domu, zobaczyłem Cię idącą w stronę rynku z siostrą. Skręciliśmy samochodem kilka metrów za wami. Gdybyś się obróciła zobaczyła być mnie. Brudnego, w roboczych ubraniach i nie mogącego oderwać od Ciebie wzroku. Później myślałem już tylko o Tobie. Ładnie wyglądałaś. Dostojnym, tym krokiem który tak bardzo lubię, szłaś nie zdając sobie sprawy z tego, że Cię obserwuję. Przez chwilę chciałem nawet wyskoczyć z samochodu i podbiec do Ciebie, ale wówczas zniszczył bym wszystko…
Karolino, kocham Cię. Chyba powinienem jednak podbiec by Ci o tym powiedzieć. Może zapomniałaś. Kocham i zawszę będę.

Robię się żałosny, prawda? Dobrze, może kilka słów o tym co dziś robiłem, poza kochaniem Ciebie :-> Jak już wspomniałem, rozbierałem starą stodołę, której część się zawaliła. Przy wyrzucaniu z niej słonym, znalazłem dwa małe koty. Przeniosłem je w bezpieczne miejsce. Miauczały i zaraz zjawiła się po nie mama. Dzika kocica. Bardzo ładna. Nie dawała się pogłaskać, była strasznie płochliwa. Jednak gdy wtuliły się w nią małe, udało mi się jej dotknąć. Przerażona spoglądała na mnie swoimi prześlicznymi oczami. Przypomniały mi się wówczas Twoje… Dostrzegłem nawet podobieństwo. W tamtej chwili chciałem być kotem i z nią pomówić. Płakałem. Jakoś tak dużo ostatnio płaczę. Mam nadzieję, że nic jej się nie stanie, i że mi wybaczy zniszczenie jej domu…

Popołudnie zwyczajne. Dużo mnie w internecie… Na liście dostępnych kontaktów często pokazywałaś się Ty. I chyba byłem niestety zazdrosny. O tych ludzi z którymi mówisz, i o te słowa które im dajesz… Ale przejdzie mi, jak zawsze…

Jutro jadę na dwa dni w Góry Świętokrzyskie z kolegą. Będziemy oglądać ruiny zamków. Rok temu jeździliśmy po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Lubię być blisko historii. Ruiny to także doskonały posiłek dla mojej wyobraźni.

Udanego weekendu życzę. Dobranoc, Karolino.

#131

Dobry wieczór, Karolino.

Pamiętasz gdzie Cię zabrałem czternaście miesięcy temu? Na cmentarz. Przeskoczyliśmy płot i usiedliśmy przy grobie nieznanej osoby, kobiety. Jej panieńskie nazwisko, wyryte na nagrobku, to Engel. Gdy wracaliśmy, spytałaś mnie kim był ten anioł, a ja odpowiedziałem, tylko człowiekiem. To było jeszcze przed Działoszynem, połowa czerwca, o ile dobrze pamiętam. Dawno mnie tam nie było, a przecież pokochałem to miejsce od pierwszej chwili, gdy znalazłem się tam nocą. Pamiętam spotkanie bardzo dobrze. Znaliśmy się wówczas znacznie słabiej, i już wówczas wiele do siebie nie pisaliśmy. Później było różnie. Wielkie nadzieje na uczucie i gorycz rozstania. Rok temu, pierwszy pocałunek…

Dziś spotkałem Cię na GG i odważyłem się z Tobą przywitać. Niewiele pomówiliśmy, pożegnałaś mnie, a gdy spytałem się Ciebie, czy jeszcze się odezwiesz, odpowiedziałaś, jeśli zajdzie taka potrzeba. Bolało, zawsze boli. Ponownie zachowałem się jak szczeniak z pretensjami, i odpyskowałem… Wybacz.

Niewiele do Ciebie piszę. U mnie codzienność, na okrągło to samo. Dom, kawiarenka. Poza tym, straciłem 300 zł. Nie pytaj jak. Frajer ze mnie. Będę miał nauczkę na przyszłość. Nie brakuje mi ich jednak, a to chyba niedobrze, bo po cóż Ci mężczyzna, który nie troszczy się o nie. Bez nich trudno zapewnić kobiecie godne życie.

A dziś… do południa kopałem dół na podwórku, męczące zajęcie. Przyjechała również rodzina ze Świętokrzyskiego, ale pracę musiałem dokończyć. Całe popołudnie spędziłem w kawiarence. Słuchałem Sepultury. Przez chwilę Ty… a później flirtowałem z pewną, starszą ode mnie o cztery lata, kobietą. Musiałem z kimś pomówić. Może się nawet z nią spotkam. Może być nawet ciekawie. Wieczorem byłem na spacerze. Spotkałem Pana Michała, który wrócił już z wakacyjnych wojaży. A na cmentarzu rozbeczałem się, gdy nie dostrzegłem żadnego palącego się znicza. Naprawdę, nie palił się ani jeden. Trudno było w to uwierzyć. Wokół tylko ciemność i wygasające lato… a gdzieś miedzy trawą i zaroślami do pasa, ja, Twój łukasz.

Dobranoc. Pocałunków materii życzę.

#130

Od czego zacząć. Tyle ułożyłem dla Ciebie zdań, ale nie wiem czy którekolwiek z nich uda mi się zapisać. Może nie będę jednak o tym teraz myślał.

Dziś wrócił tata z Niemiec. Nie pamiętam czy wspominałem… Pojechał tam na początku lipca do pracy. Sympatycznie jest gdy wraca. Później niestety wszystko wraca do tzw. normalności. Poza tym szara codzienność. Cały czas siedziałem przed komputerem, podobnie jak wczoraj. Nie pisałem ponieważ nie było by o czym. Choć to tylko wymówka, na pewno znalazł bym temat. Zanudzałbym Cię wspomnieniami, na przykład. Po prostu nie chciało mi się. Ach, zapomniałbym… kosiłem podwórko. Zastanawiasz się dlaczego Ci o tym wspominam. Jest powód, Bardzo trudno było mnie do tego namówić. Jestem bardzo leniwy. Kosiłem, jednak byłem zły, że muszę. Wstyd mi. Niedobrym byłbym mężem. Bałem się o nas i o naszą przyszłość. Najgorsze jednak jest to, że nie powziąłem żadnej decyzji by się zmienić. Było mi to obojętne. Choć podjęcie decyzji i tak by nic nie zmieniło. Za dobrze znam siebie. Wybacz, że tak piszę. Wiem, że tego nie lubisz. Powinienem się starać, jednak mój pesymizm jest zawsze o krok przede mną.

Przed chwilą wróciłem ze spaceru. Pierwszym w swoim życiu. Nigdy nie spacerowałem tak spokojnie, dla samej przyjemności. Zawsze były jakieś powody, a to by coś sprawdzić, by kogoś zobaczyć, by się pokazać… Dziś było inaczej. Delikatnie i pięknie. Aż łzy radości lały mi się do oczu. Wracając dostrzegłem, że wycięto kolejne drzewa i strasznie się zdenerwowałem na własną bezsilność. Obiecałem sobie, że następnym razem gdy się tylko dowiem o wyrębie, zapiszę kto i dlaczego kazał ciąć. Oczywiście na tym się nie skończy. Zacznę wyzywać ludzi od najgorszych i będę utrudniał im pracę. Wiem, że to prymitywne, jednak cóż innego mi pozostaje? Mogę iść do burmistrza i ładnie z nim pomówić, jednak to nic nie da. Choć przy najbliższej okazji nie omieszkam się o tym przekonać.

A więc spacerowałem i nie obchodzili mnie ludzie. Mówiłem do siebie, a do nich robiłem głupie miny. Chyba oszalałem, Karolino. Wszyscy będą tak myśleli, ale to mało ważne. Nawet artykuł w Przeglądzie „Wszystkie czuby Owsiaka” o przystanku w Żarach, nie zrobił na mnie wrażenia. Ludzie nic nie wiedzą. Szkoda czasu by się z nim kłócić i przekodować ich do czegoś czego nigdy nie zrozumieją. A na Zelowie dziś strasznie dziwnie było. Pustki niezwykłe. Nie wiem co się działo ze wszystkimi. Fakt, dawno nie byłem na mieście, ale nie sądziłem, że coś się zmieniło, a jednak. Nie ciągnie mnie tam już. Chyba się starzeję. Część mnie, ta która często spacerowała nocą, dorosła. Straszne to, ale nic, i tak kocham życie.

Dobranoc. Szczęścia życzę.

#129

Karolino, chciałem dziś powiedzieć Twojej mamie, że ma niepowtarzalną zaletę… jest Twoją mamą. Była dziś u nas. Jak zwykle nie wchodziła. Przywiozła coś i zaraz odjechała. Nie miałem nawet odwagi by wyjść i powiedzieć jej dobry wieczór. Zresztą, to było by co najmniej podejrzane. Wsłuchiwałem się tylko w odgłos odjeżdżającego samochodu, tego samego, którym przyjechałaś do mnie w lutym, jeszcze gdy nie miałaś prawa jazdy, by umówić się na spotkanie. Wszystko pamiętam, każdy, nawet najdrobniejszy, szczegół. Pamiętam, że jeszcze w tym dniu, a może już nie, szłaś ze mną trzymając mnie za rękę, by na koniec podarować mi pocałunek i odebrałać nadzieję…

Mijają wakacje, godzina po godzinie, dzień za dniem… Mam wyrzuty sumienia, że nie pisze, a jeżeli już, to tylko o tym co było. A przecież powinienem starać się opisywać jak najwięcej, byś wiedziała jak bardzo mi na Tobie zależy. Niestety nie potrafię przenosić słów na „papier”. Może moje przywiązanie do Ciebie kiedyś będzie coś znaczyło. Niechże czas zrobi co do niego należy. Niechże choć raz mi pomoże.

#128

Wróciłem z zakupów. Od jakiegoś czas często jeżdżę na zieleniak, ten za Zelowem… Przeważnie po ziemniaki. Chyba to polubiłem, zwłaszcza, że pogoda jest ładna, a ja mam okazję porozglądać się po mieście. Dziś byłem również w przychodni… Pomówiłem chwilę z Twoją mamą. Chyba potrafiłbym się z nią dogadać. Cieszy mnie to, że jest w niej wiele życzliwości dla mnie. A może ona po prosty jest dla każdego taka mila. Powiedziała mi, że jesteś w Zakopanym na plenerze. Szybko się stąd wyrwałaś. Jeszcze sześć dni temu Cię widziałem, a teraz dzielą nas setki kilometrów. Dowiedziałem się również, że bardzo Ci się tam podoba, i że nie idzie się do Ciebie dodzwonić, bo zasięgu nie ma. Sympatycznie mi dziś. Mam nadzieję, że Ty również masz dobre samopoczucie. Baw się dobrze i uważaj na siebie.

Tęsknię za Tobą, Karolino.

Udanego dnia i weny twórczej życzę.