#120

Dowiedziałem się dziś, że Ty rownież jedziesz na przystanek… Będę bał się z Tobą spotkać. Będę się bał jak cholera… Jutro wyjeżdżam z Łodzi o 20:50, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem.

Dobranoc, moja kobieto.

#119

Prawdopodobnie nawet nie zauważyłaś, że przestałem pisać. Po prostu nie chce mi się. Kiedyś z pewnością zatęsknię za tym, ale teraz wolałbym oszczędzić Ci swoich przykrych słów. Tak nieudolnie składanych i beznadziejnie brzmiących. Wolałbym nie myśleć o tym jak piszę, bo mam wakacje i chciałbym się nimi cieszyć…

Jadę na Przystanek Woodstock. Jeszcze nie wiem czym. Może samochodem ze znajomymi, jeżeli się uda mi ich nakłonić by mnie zabrali, o ile znajdzie się w nim jeszcze miejsce, albo w ostateczności pociągiem. Będę tak oficjalnie sam, przynajmniej takie mam plany, ale sam nie będę. Umówiłem się z pewną dziewczyną, studentka psychologii. Nie znam jej. Mam już namiot, teraz jeszcze muszę tylko załatwić resztę ekwipunku.

Tymczasem codzienność. Dom i kawiarenka. Jutro wybieram się Kaśką na wycieczkę rowerową. A wczoraj, byłem na wyprawie ze zgrzytem, zrobiłem 115 km i mógłbym zrobić jeszcze następne tyle.

Dobrze, już nie marudzę. Uśmiechaj się często i nie gniewaj się na mnie, bo nic się nie zmieniło, naprawdę. Dobranoc.

#118

Nie chcę już tak do Ciebie pisać.

Przed chwilą wróciłem rowerem z Bełchatowa. Planowałem wybrać się na nocną wyprawę rowerową, ale gdy znalazłem się na miejscu zbiórki, postałem chwilę z osobami które zamierzały jechać i zrozumiałem, że powinienem jednak inaczej spędzić czas. Taka wycieczka może i jest fajna, ale powinienem włócząc się po barach, pubach i dobrze się bawić, przynajmniej teraz. Tak też zrobiłem, zostawiłem rower i poszedłem do REDa. Żaden inny lokal mi nie odpowiada. Nie było prawie ludzi, może dwie lub trzy osoby, usiadłem w fotelu, kupiłem Pepsi i słuchałem muzyki. Przypomniały mi się nasze nieliczne wspólne pobyty w tym miejscu. Wyobrażałem sobie tutaj Ciebie gdy trzy lata temu chodziłaś jeszcze do „Bronka”. Tak wiele umknęło mi życia. Wówczas gdy ty bywałaś w takich miejscach, ja zabijałem czas przed komputerem. Boli to wszystko. Teraz czuję żal do siebie. Zachowuje się jak nastolatek, paraduję po B. i staram się zapomnieć ile mam lat. Oszukać wszystkich. Ty poznałaś już bardziej interesująca miejsca, intensywniejsze puby w dużych miastach, a mi pozostało największe miasto niedaleko Zelowa…

Okropnie tęsknię. Całą drogę do domu mówiłem z tobą. Nagłos, by każdy słyszał, choć niewielu mijałem ludzi. Źle się ze mną dzieje. W REDzie również do ciebie mówiłem, tylko wówczas starałem się jeszcze ukrywać to przed wszystkimi. I łzy szkliły oczy, i serce miałem rozdarte, tak bardzo tęsknie za tobą.

Znajdę sobie kogoś, dobrze? Inaczej nie przeżyję, wpadnę w jakiś obłęd.

Dziś… słyszałem lodziarza. Okrutnie uświadomił mi, że to już kolejny piątek… Poza tym… dom, kawiarenka, dużo dobrej metalowej muzyki…

Gdziekolwiek teraz jesteś, przesyłam Ci całusa na dobranoc. Pamiętaj o mnie.

#117

Dobry wieczór Karolino.

Śmieszne rzeczy wypisuję ostatnio, prawda? Może to tylko chwilowe zamroczenie, może mi przejdzie. Jednak to ostatnio dzięki niej budzą się moje emocje. Dziś już mnie je czuję, ale to tylko przez to, że nawet przy niej czas nie zmienił swojej roli. Pomaga zapomnieć, choć w konfrontacji z obrazami z przeszłości wywołuje straszliwą burzę, której nie lubię gdy jest daleko od melancholii.

Poza tym, codzienność. Szkoda nawet pisać. W mojej głowie mnóstwo rozbieganych myśli, które próbuję poskładać… Zastanawiam się, kiedy, gdzie i czy w ogóle jechać z Kaśka… Chciałbym, ale czuję że za bardzo się narzucam.

Wczoraj kolega, który jechał z nami autobusem w lutym do Bełchatowa, był z Kryształem w kawiarence. Witaliśmy się jak starzy kumple. Dziwne to wszystko jest.

I mimo, że wczoraj pisałem iż myślę tylko o Kaśce, to jednak, podobnie jak w inne dni, co chwilę myślę o Tobie, i tak już od bardzo dawna.

Spokojniej nocy Ci życzę. Dobranoc.

PS
Tak, wiem, ostatnie zdania w tamtym liście, nie powinny się w nim znaleźć.

#115

Dziwnie niespokojny dzień. Wiem, że nie mam nic do zrobienia, jednak czuję niepokój ponieważ cały czas wydaje mi się, że o czymś zapomniałem. Poza tym, zdałem sobie sprawę z tego jak mało do Ciebie piszę. Codziennie tylko kilka słów, a powinienem pisać znacznie więcej. Poprawię się, jeżeli nie we wakacje to na jesień, gdy pogoda nie będzie mnie rozpraszała, o ile mnie nie pochłonie. Widzisz? Cały czas coś odkładam na później. Wycofuję się z ostatniego postanowienia. Nie wiem czy kiedykolwiek będę pisał więcej. Nie mam grafomańskiego nawyku, czasami bardzo tego żałuje.

Dziś po południu była burza. Nagle zrobiło się ciemno i z nieba zaczęły spadać krople. Na początku lekkie, lecz z czasem spadały coraz cięższe. Pokój stał się nagle przytulny i ciepły. Poczułem się w nim bezpiecznie. Spoglądałem za okno i myślałem o Tobie. Zastanawiałem się gdzie jesteś. Przeraziłem się myślą, że możesz być w domu, tak blisko mnie. Przeraziła mnie myśl, że jesteśmy sobie obcy.

dom, kawiarenka, mała dochodzenie – mój dzień.

Dobranoc.

#114

Upalne dni… dopiero wieczorem robi się znośnie. Przed chwilą wróciłem z nocnej przejażdżki rowerowej. Cudownie jeździ się o tej porze. Jest spokojnie, cicho, bezwietrznie. Na ulicach nie ma ruchu, a noc sprawia, że świat staje się przytulny. A ja pędzę przed siebie po bezdrożach za miastem, i nie widząc nic, i cieszę się jak dziecko, a nawet czując się jak ono. Dobrze mi, chyba częściej będę w ten sposób starał się spędzać wieczory. Tylko trochę dziwne targa mną uczucie. Mam już ponad dwadzieścia lat i chyba to najwyższy czas by dorosnąć.

Poza tym nic nowego. Zabijam wakacje nudą. Może jutro zrobię coś na co od dawna mam ochotę. Tylko nie wiem czy nie zabraknie mi odwagi. Chcę iść do Kaśki. Przepraszam, że ponownie o niej wspominam. Ona wcale nie znaczy dla mnie tyle ile może zdawać Ci się z tego co do Ciebie pisze. I nie mów mi więcej, że mam przecież ją, i że powinienem dać jej szansę. Ja z nią tylko mówię. Niestety zaczynam się usprawiedliwiać, więc jednak czuję się winny. Chciałbym by rozmowa z Tobą była tak samo łatwa jak z nią, ale żeby nigdy nie była tak banalna. Nigdy. Niestety, chyba już za późno…

Dobranoc Karolino. Śpij dobrze.

#113

Byłem dziś na wycieczce, sam nie wiem dlaczego jeżdżę na nie. Krepuje mnie całe to towarzystwo, jednak nie mam wystarczająco pomysłów na samodzielne wyprawy. Dziś było wyjątkowo upalnie, przez co zmęczyłem się niemiłosiernie. W domu byłem przed osiemnastą. Od tej godziny niewiele się działo. Obejrzałem bardzo ładny film. Może nie bardzo ładny, ale poczułem ból pod paznokciami, wiec zadziałał na mojej emocje.

Wstydzę się tego jak ostatnio do Ciebie pisze. Tylko tego co ostatnio, ponieważ nie pamiętam już co pisałem wcześniej. Być może tamtego również powinienem się wstydzić.

Spokojnie mi. Chwilowo pogodziłem się z sobą. Nie wiem niestety na jak długo. Zresztą, już zaczyna mi się ten spokój nudzić… Dobranoc.

#112

Wybacz, straszne głupoty wypisuję ostatnio.

Nad Zelowem zapadła noc. Siedzę w domu i strasznie mi żal siebie. Marek w czwartek pojechał z chłopakami na Patyki pod namioty, a ja siedzę w domu. Melancholijnie mi dziś. Wspominam. Patrzę na księżyc i w rozświetlone jego światłem niebo.

Nie wymyśle dziś nic sensownego… Dobranoc.

#111

Dzień dobry Karolino.

Dziś sobota, nie pisałem wczoraj, przepraszam. Nic się u mnie nie dzieje, jednym słowem – codzienność. Drobnostki zaprzątają mi czas. Nie mam planów na dziś, a strasznie mi nudno. Pogoda już nie taka upalna jak kilka dniu temu, ale to dobrze, tak lubię. Tęsknie do jesieni.

Teraz siedzę z komputerem na kolanach, od czasu do czasu spoglądam w okno, a z głośników cichutko sączy się spokojna muzyka. Rzadko wspominałem czego słucham, a muzyka jest obecna w moim życiu na każdym kroku. Od jakiegoś czasu, chyba od grudnia zeszłego roku, coraz bardziej zaczyna podobać mi się dźwięk gitary. Jej wycie… Dlatego poszukiwanie siebie przeniosłem w rejony tak zwanego metalu. Ale słucham również spokojnych dźwięków, które tworzą tło dla przyszłych wspomnień.

Wczoraj rozwieszałem plakaty reklamowe kawiarenki. Miałem okazję pospacerować po mieście. Spotkałem nawet tego chłopaka, który w lutym jechał z nami do Bełchatowa autobusem. Widuję go nawet częściej, ponieważ przychodzi grać w siatkę na boisku przed kawiarenką. Niestety nie potrafię powiedzieć ‚cześć’ pierwszy, zwłaszcza jeżeli druga osoba mnie ignoruje. Przepraszam. Źle mi z tym. Chyba jednak za bardzo się przejmuję, przecież to słowo to tylko pozory. Cóż mogło by zmienić? Na pewno nie mnie.

Dbaj o siebie. Odezwę się wkrótce.

#110

Nie pisałem wczoraj ponieważ nie napisał bym nic wartościowego. Dziś… Dobrze mi. Naturalnie. Wiele przyziemności we mnie. Cieszę się snem i dziewczyną, która spoglądała na mnie w kawiarence. Wszystkim się cieszę. Być może w ogólnym rozrachunku to, że kupiłem komputer przenośny na allegro za 60 zł, praktycznie nieużywany, nie będzie miało znaczenia. Ale dziś, tak drobnostka cieszy bez wyrzutów sumienia. Brak mi słów by wyrazić moje szczęście, a jest we mnie coraz więcej myśli i emocji, które chce przekazać Tobie. Teraz jednak nie smuci mnie to, że nie potrafię tego. Cóż znaczy ta jedna chwila w porównaniu z wiecznością…

Gorąco na dworze, nawet bardzo. Ciekawe czy będę potrafił wyobrazić sobie taki upalny dzień w zimę, gdy będę wracał myślami do tego co pisałem we wakacje.

Przypomniała mi się chwila, gdy jak psiaki, dotykaliśmy się noskami. Ciepło było, choć wokół trzaskał mróz.

Dobrej nocy życzę. Dobranoc.