#58

Cześć Karolino.

Nie chce mi się już żyć. Otacza mnie beznadzieja. Nie chcę snuć już planów, których i tak nie uda mi się zrealizować. Dla chwili satysfakcji, tej podsycanej samolubnością podciąłbym sobie żyły. Zasnąłbym i nie chciałbym się już obudzić w tym świecie. Gdziekolwiek indziej, byle by nie tu. Zostawiłbym Ciebie nie bez żalu, jednak z pełną świadomością tego, że beze mnie będzie Ci lepiej. Łzy wylewają się z oczu, i znowu ten dziwny ból pod paznokciami. Beznadziejnie się czuję. Gdybym nie wiedział, że później zawsze jest lepiej, ciałbym ręce. Cichutko, gdy wszyscy zasną. Po utracie litra krwi stracił bym przytomność, a reszta dokonał by się sama. Bo cóż znaczy moje życie wobec tej wszechogarniającej zieleni i śpiewu ptaków na łące. Wobec tylu lat historii, której nie jestem godzien.

Poradzę sobie. Za wrażliwy jestem na własne nieszczęście. Beznadziejny ze mnie przypadek. Ale nie bój się, nie uciekaj. Powiem Ci kiedyś, że to tylko gra, i sprawię, że w to uwierzysz.

A dziś… nie było wycieczki, ale do B. musiałem pojechać by się o tym przekonać. Reszta dnia była już tylko bladym istnieniem.

To powyżej napisałem po dziewiętnastej. Chwilę później emocje wygasły. Poszedłem do kawiarenki. Przesiedziałem tam z dwie godziny. Później jeszcze rowerem przejechałem przez miasto. Jest mi dobrze. Tylko popadam z jednej skrajności w drugą.

#57

Witaj

Straszny bałagan mam na biurku. Powinienem posprzątać, ale strasznie pusto wówczas będzie. Poza tym, dziś zrozumiałem, że porządek nie ma nic do tego co jest w człowieku. Szkoda czasu by stwarzać pozory.
Nigdzie dziś nie byłem, z nikim się nie spotkałem. Cały dzień w domu. Jutro jadę do B. na wycieczkę rowerową. Podobno ma być jakieś ognisko. Nie uczę się, nie potrafię już. Jadę zastanowić się nad własnym życiem, wybrać to co dobre, i zapomnieć o tym co nie warte pamięci. To tylko tak dumnie, a zarazem żałośnie brzmi. Tak naprawdę to chcę by coś się zmieniło w mojej codzienności, dlatego jadę. Już sam nie wiem czego chcę. Żyję z dnia na dzień. To musi się zmienić! Jutro, obiecuję.

baw się dobrze, Karolino, gdziekolwiek teraz jesteś.

#56

Lubię mieć przy sobie ładną dziewczynę. Lubię gdy się o mnie ociera i niewinnie się uśmiecha. Taka z pozoru naturalna rzecz przydarzyła mi się dziś, po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna. Podobało mi się. Dzięki niej miałem dziś przyjemne popołudnie, i zaproponowałem jej przejażdżkę rowerową… Zimny drań ze mnie, Karolino.
Poza tym wieczorem znalazłem nową pasię, komputerowe rzeczy, takie tam…

Jak to możliwe, że mając łącze stałe w domu, nie ma Cię od dwóch tygodni na GG? Unikasz mnie. Pozbawiłem Cię kontaktu z ludźmi. Zabrałem Ci numer Gadu-Gadu. Przepraszam.

A jutro. Nie wiem. Piątek… Będę w domu. Nie chce mi się jechać do B. Beznadziejne jest to miasto, gdy nie ma tam Ciebie.

dobranoc.

#55

Dobry wieczór.

Nie byłem dziś na spacerze. Nawet nie bardzo mi się chce gdziekolwiek wychodzić. Jutro czekam mnie koszenie podwórka. Nie lubię. Później postaram się nauczyć pewną ładną dziewczynę Exela. Może być miło. Tymczasem dziś całkiem sympatyczny spotkał mnie dzień. Odwiedziłem kolegę, Michała. Porozmawiałem sobie z nim o wszystkim. Niestety muszę przyznać, że to już nie ta rozmowa co kiedyś, rozmowa na którą tak długo czekałem. Teraz, może dlatego, że wiele sobie po niej obiecuję, jestem czasami nieco rozczarowany. Jednak tylko z nim jeszcze potrafię mówić.
Maj wkrótce się skończy, a ja w pamięci mam zeszły rok. Wówczas zadzwoniłaś do mnie. Po raz ostatni nie spodziewałem się… później już zawsze łudziłem, się że to Ty. Dlaczego wspominam? Mimo, że wspomnienia są miłe, to jednak boli gdy do nich wracam. Boli to, że Cię straciłem, to, że nie potrafiłem Cię przy sobie zatrzymać.

Widziałem Cię gdy śpisz. Taka bezbronna, delikatna, jak małe dziecko. Spokojnie oddychałaś, nie wiedziałaś, że nie mogę oderwać od Ciebie wzroku. Wówczas całe byłaś tylko moja. Przez te dwie, może trzy godziny, byłem naprawdę szczęśliwy. Tak blisko Ciebie.

pomyśl czasami o mnie. Proszę.

#54

Wróciłem… Świeciło się u Ciebie w pokoju. Żaluzje były zasłonięte. Nie miałem odwagi zapukać. Przepraszam.
Już nie będę spacerował. Mam dość. Nie będę już więcej Cię nękał, choć zapewne Ci to nie przeszkadza, ponieważ nie wiesz… Czuję się jak smarkacz, bezczelny, taki płytki… Inaczej powinienem chcieć zdobyć Twoje serce. Wybacz, już nie będę… Dobranoc.

#53

Dziś postanowiłem napisać zanim wyjdę na spacer. Stanowczo za późno chodzę spać, więc czas to zmienić. Napiszę, a później idę…. Wrócę przed północą, i położę się do łóżka. Miałem się uczyć matematyki, jednak nie potrafię się za nią zabrać. Nie chcę zaprzepaścić kolejnej szansy. Jeżeli to możliwe, a muszę wierzyć, że tak, jutro zabiorę się za ciągi i logarytmy. Pozostał już tylko miesiąc. Niestety powinienem także uczyć się na sesję na studia zaoczne, cały czerwiec… Czuję jednak, że gdy się zmobilizuję, to uda się wszystko. Wówczas wakacje były by przecudowne, nie zmarnowałbym żadnego dnia, nawet Tobie nie dałbym spokoju.
A dziś… Po raz kolejny wstałem przed jedenastą, źle mi z tym. Zimy prysznic jednak raz dwa mnie obudził. Do południa starałem się zabrać za coś… cokolwiek. Chciałem znaleźć jakiś sens w tym dniu, jednak się nie udało. Popołudnie w kawiarence. Nudne mam życie, Karolino. Przeglądałem strony, czytałem blogi… Dziś nawet z nikim nie porozmawiałem. Zaproponowałem chłopakom, którzy przyszli do kawiarenki, by z baniakiem wody, takim dwudziestolitrowym, biegali na około szkoły na czas. Odziwo, zgodzili się. Zapomniałem, że mają po 16 lat. Czasami tak brutalnie życie daje mi do zrozumienia, że jestem, przynajmniej teoretycznie, dorosłym człowiekiem.

Idę zaraz na spacer. Zapewne spojrzę w okno Twojego pokoju. Bardzobym chciał byś tam była. Boję się jednak tego, że nie wiedziałbym co wówczas powinienem zrobić. Jeżeli jednak to prawdziwe uczucie, wszystko będzie naturalne…

#52

Przecudnej urody dzień. Niczym się nie różnił od pozostałych, jednak noc coś mi uświadomiła. Mianowicie to, że jestem wolny. Kolejny raz odkrywam to samo, wkrótce zapomnę, ale dziś cieszę się, że tak się czuję. Wszystko przez wieczorny spacer. Później przed północą gdy wróciłem do domu postanowiłem pojeździć rowerem. Kilka razy przejechałem przed Twoim domem. Chyba nie ma cię dziś w Zelowie. Może codziennie cię nie ma, nie wiem. Byłem na patykach, jechałem przez las, było zupełnie ciemno, wiatr wiał, i czułem się cudownie. Jakbym zaczął żyć w innym świecie. Puste ulice, żadnego samochodu. Na patykach chłopaki z Marka klasy świętują rozdanie świadectw. Byłem tam, przywitałem się, i ruszyłem w drogę powrotną do miasta. Chyba zacznę spać za dnia, a budzić się będę na noc. Wszystko dziś było takie magiczne.

Tęsknię, Karolino. Gdybym zobaczył dziś światło w Twoim oknie, zapukałbym. Śpij dobrze, moje szczęście.

#51

Cześć cześć.

Piękny mamy dziś wieczór… ciepło, sobota, wiosennie. Ranek był również piękny, dawno nie miałem okazji go takim oglądać. Wstałem o szóstej, otworzyłem okno. Na zewnątrz zielono i mnóstwo słońca. Przypomniał mi się poranek w Działoszynie. Dobrze się dziś czułem, nawet oczy mi się nie zamykały mimo, że spać poszedłem po pierwszej.
Od rana w Łodzi. Uczelnia, później kino, a następnie kolokwium… Matrix był denny i tak beznadziejny, szkoda nawet pisać. Czasami wydaje mi się, że widzę więcej niż inni. Góruje nad nimi, a oni nawet o tym nie widzą. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to właściwe podejście… Powrót do domu… złapałem mnóstwo wiatru we włosy. Marek jedzie ze znajomymi na dni Kleszczowa. Ja niby też bym mógł, ale przecież nienawidzę takich imprez. Zresztą nie wiem, na niewielu byłem. Poza tym jutro muszę również wcześnie wstać.
Coś mnie męczy i nie daje spokoju. Uczucie, które doskonale wypełnia czas i przy okazji pozbawia świadomości jego utraty. Często nawet nie czuję jak przelatuje mi on przez palce. Jeden krok, spacer, sen i kolejny dzień mija niepostrzeżenie. Chwilowe przebłyski świadomości są strasznie bolesne, ale nie chce mi się już walczyć wiedząc, że wkrótce ponownie błogo odpłynę. Pozbawię się wszystkich trosk, przestanie przeszkadzać mi monotonia, i poczuję się bezpiecznie.

Rok temu słuchałem Soul Asylum – Run Away Train. Tamten miesiąc zawsze będzie kojarzył mi się z tym utworem. Tańczyłem gdy nikogo nie było w kawiarence, i ze łzami w oczach myślałem o Tobie. Wydawało mi się, że już nigdy nie będzie nas… choć przez chwilę razem. Jakże życie miłą sprawiło mi niespodziankę gdy zadzwoniłaś…

spij dobrze. Dobranoc.

#50

Dobry wieczór, Karolino.

Przepraszam, że wczoraj tak dziwnie pisałem. Tutaj chciałem pisać wyłącznie o rzeczywistości, a czasami nawet o niej nie wspominam. Dni lecą, wyrzekają się szczęścia i płoną na stosie. Bez Ciebie nic nie jest tak jak być powinno. Przesadzam… jak zawsze. Nie wiem jak byłoby z Tobą. Marzyciel za mnie… niepoprawny. Dajesz mi nadzieję, siłę której potrzebuję by codziennie rano się budzić. Dawno Cię nie widziałem. Dokładnie trzy tygodnie. Od ponad tygodnia nie odzywasz się na GG. Boję się, że Cię wystraszyłem. Nie rozumiem czego się boisz. Wystarczy, że powiesz, że nie chcesz mówić ze mną, a nie będę już Cię nękał. Przynajmniej przez jakiś czas. Bądź konsekwentna, a się mnie pozbędziesz. Potrzebuję tylko czasu by zapomnieć, o ile jeszcze w ogóle jest to możliwe.
Nie wiem co bym z Tobą robił, ostatnio niewiele planuję. Nawet gdy widzę autobus, w którym mogłabyś jechać, najpierw podbiegam, a później dopiero się zastanawiam co zrobię jeżeli rzeczywiście z niego wysiądziesz. Chciałbym, by wszystko co nas dotyczy, było w stu procentach naturalne i zgodne z nami. By rozmowy nie były prowokowane niezręcznością, a pocałunki złem koniecznym. Tak bardzo do Panny tęsknię, a Panna nie pozwala na nic więcej.

Wczoraj pobudka, następnie sprzątanie w domu. Całe popołudnie w kawiarence. Później Ostry Dyżur, mój ulubiony serial, mój jedyny. Długo mógł bym pisać dlaczego tak go lubię, być może kiedyś będzie okazja porozmawiać o tak banalnych sprawach. Zasnąłem dopiero po drugiej, i boję się, że dziś może być podobnie, a przecież jutro muszę wstać o szóstej.
Dziś bardzo krótki poranek… wstałem przed południem. Co piątkowa prasa… wiadomości i program telewizyjny. Przejrzałem… nie było tam Ciebie. Pamiętam wiadomości trzy lata temu, gdy wygrałaś konfrontacje literackie. Było Twoje zdjęcie, a ja się wówczas zastanawiałem dlaczego tak ładnej dziewczyny, która mieszka w Zelowie jeszcze nie widziałem, przecież to małe miasto. Później zapomniałem o tym… Gdy poznałem Cię na studniówce, nie pamiętałem tego artykuł, nawet twarzy nie skojarzyłem. Popołudnie na uczelni, powrót o ósmej. Chwila w domu. Odebrałem pocztę… posłuchałem muzyki i wyszedłem na spacer. Nie spotkałem Ciebie. Teraz kończę już pisać i kładę się spać.

Chciałbym zasypiać przy Tobie. Dobranoc.

#49

Czytam różne blogi i dochodzę do wniosku, że niewiele mogę dać innym. Wiem, że to wszystko pisze się niby dla siebie, ale chyba nigdy nikt tak nie pisał. We mnie było kiedyś coś co chciałem poznać, wydawało mi się, że pisząc uda mi się dotrzeć do wnętrza siebie. Tymczasem zacząłem grać i naśladować innych. Być może za słabo się staram, ale nie chcę by to co piszę było nienaturalne. Niestety nawet tutaj często wdziera się nuta sztuczności. I nawet nie wiem jak przekazać tyle obaw, i ten niespokojny stan ducha, który jest ze mną od rana. Czuję, że dziś sen jest najlepszym lekarstwem na to co się ze mną teraz dzieje.

uśmiechnij się, proszę.