sztruks blog

Powtarzam sobie w takie dni jak ten, że kolejnego takiego już nie będzie. I wcale nie tęsknię, bardzo chciał bym by się już nigdy nie powtórzyły. Te dni wyśmiewają się ze mnie, ale przynajmniej szybko dzięki nim wieczorem zasypiam. Teraz nie mam szans uchwycić tych emocji, które dziś mi towarzyszyły. W tej chwili jest spokojnie, czuję się ugłaskany przez zmęczenie, któremu wkrótce się oddam.

Jednak mam pretensje do siebie za to, że tak łatwo się poddaję. Za kilka dni już nie będę pamiętał o dzisiejszych postanowieniach. Za kilak dni znacznie łatwiej będzie mi się żyło, i nie będę miał nic przeciwko temu, by nic nie zmieniać. Gdybym tylko jeszcze potrafił, tu gdzie mieszkam, oddalić się choć na krok od siebie, tak jak tam, gdzie, jak mi się zdaje, cały czas grywam.

Nie zadzwoniła do ciebie Łukaszu.

priorytet

Nie wiem co robić. Zawsze ten sam dylemat, i to samo potworne rozdarcie. Takie rzeczy nic dla innych nieznaczące, które także dla mnie nie powinny znaczyć wiele. Jednak z jakichś powodów czasami stają się całym moim światem. Nienawidzę tego, a nie wiem jak to przerwać. To banalne i nawet nie będę o tym pisał. Tak strasznie mi źle.

Jaką wybrać oprawę na emocje, które znaczyły dla mnie tak wiele? Może nic nie wybierać, po prostu spalić i skasować wszystkie listy. One leżą pod ręką, tak blisko, przykryłem je tylko czymś, by nie zwracać na nie uwagi, bo strasznie ranią. A przecież mógł bym spojrzeć na nie bez emocji. Uspokoić swoje serce i zrozumieć, że co miałem od niej dostać, już dostałem.
hmm… Jednak najprościej będzie pozbyć się wszystkiego.

Jakże nieprawdziwy obraz namalowałem przed chwilą. Ja naprawdę nie cierpię, tylko czasami jest mi smutno. Czasami, przeważnie zawsze gdy piszę.

loverynka

Dziś już mnie nikt nie kocha. To takie oczywiste, że nawet nie boli. Rozmazują mi się dni zanim zdążę nacieszyć się ich widokiem. Nawet nie wiem jak dokładnie wyglądały. Wszystko zlewa się i tworzy abstrakcyjny obraz w mojej pamięci.

Brakuje mi papierosa, skórzanej kurtki, ławki w pustym parku i samotności.

bo to zła kobieta była

Im dłużej z nią byłem, tym każde rozstanie stawało się nie do zniesienia. Tym wolniej płynął czas, i tym bardziej go nienawidziłem. Gdybym mógł ją rozebrać, jak wiersz, na zwrotki. Zabrał bym jej oczy, i jedno spojrzenie, albo chociaż całą resztę.

Jak wiele skarbów kryją moje wspomnienia, nie dowie się nikt. Ona teraz żałuje, że dała mi ich tyle. Jednak nie powinna odwiedzać jubilera. Nie mogę jej ich zwrócić, nie wiem jak. Nie mogę ich także odkupić, bo nie mam czym. Cieszę się, że zapomniałaś…

bo to takie śmieszne skrzaty

Zbyt wcześnie jeszcze na to by kłaść się spać. Dziś miałem niesamowity dzień. Pisze o tym ponieważ chcę utrwalić go jak obraz na zdjęciu, i włożyć do ramki, którą będę mógł zawiesić na ścianie.
Jednak doszedłem do wniosku, że nie muszę o tym pisać by pamiętać, po prostu wystarczy, że jest tutaj te kilka słów tego dnia. Wspomnienia przyjdą same jeżeli ten dzień był faktycznie tak niezwykły ja teraz o nim myślę.
Jeszcze się nie skończył, jednak nie mam już na niego pomysłu. Być może te słowa to tylko przystanek na drodze, po której dziś dążę do snu. Jednak gdy wyciągam takie wnioski, poźniej już się nic nie dzieje. Brakuje mi w nim jeszcze tylko muzyki. Zresztą jak w każdym z ostatnich dni.

podobno miłość nie przychodzi po trochu

Nic nie jest oczywiste, zawsze można chwilę zaczekać by mieć pewność. Jednak tylko kilka rzeczy się definitywnie kończy w naszym życiu. Na pewno nie jutro, ani za rok nie nadejdzie ten dzień który wszystko wyjaśnia. A czasami dobrze było by wziąć gumkę i wszystko wymazać. Jednak życie przypomina tetrisa, trzeba niestety umieć te klocki układać.

Dziś jeszcze tylko pójdę na długi spacer, odprowadzę zimę i przywitam wiosnę.

nie_zła_noc

Już wiem, że tylko raz niepowtarzalnie się czuje. Dlatego należ unikać odtwarzania przyjemności. Rozczarowanie zawsze boli.

Dziś gdy tak wiele dzieli mnie od tego co było, a zarazem tak mi blisko do harmonii z samym sobą, nieswojo się czuję. Nie wiem czy nie będę uciekał, bo to obce mi uczucie. Gdybym od zawsze się do niego przyzwyczajał, teraz potrafił bym z nim żyć.

Nie jest idealnie, nie jest nawet dobrze, po prostu jakoś jest. A jednak dostrzegam, że wszystko mam na wyciągnięcie ręki, i tylko ode mnie zależy co się wkrótce stanie. Nawet czas nie wprawia mnie dziś w zakłopotanie. I wiedząc jak szybko wszystko się zmienia, nie potrafię uronić łzy. To dobrze, ponieważ dłużej jak było bym nie wytrzymał.

Nie wiem czy ktokolwiek prócz mnie zauważył, że coś się zmieniło. Nie chce mi się już pisać ponieważ moje słowa są coraz mniej prawdziwe. Tak więc chowam ten dziennik głęboko do szuflady. Napiszę gdy nie będę musiał.

Nie wiem

Czuję się przeładowany, rano taki czysty teraz potwornie zmęczony. Jutro będzie inaczej, ale nie chcę zapomnieć uczucia, które teraz mi towarzyszy. Ono kiedyś powróci, jak zawsze, a ja ponownie będę czuł się zaskoczony. Nie znam na nie lekarstwa, po prostu muszę je przecierpieć, bo tak je czuję. Wiem, że mógłbym coś zrobić, ale jakkolwiekbym nie postąpił, w tym stanie umysłu nie potrafiłbym się od niego uwolnić. Najgorsze jest to, że w tej chwili zapominam jak brzmi i wygląda piękno. To stan wiecznej gonitwy za czymś co jest nieuchwytne. Nadal tylko nie wiem, dlaczego czasami tak właśnie się czuję. Być może kiedyś zrozumiem, być może wówczas już nigdy tego chaosu nie zaskakuję. A w głębi duszy cieszę się, że czasami lubię tą pustkę i szczęście, które poprzedza to uczucie.

Zmęczony najpiękniejszą muzyką, totalnie rozwalony i bez pomysłu na kolejny dzień. Byleby sen był ciekawy.

milion razy na chwilę…

Zmęczony oczywistością nie będę wysłuchiwał waszych rozmów. Mimo, że sam nie potrafię inaczej, nie lubię. Nie będę patrzał na twarze i zakochiwał się milion razy na chwilę. Powrócę do nauki zakrzywiania czasu wokół siebie. Te egoistyczne, i powinno być mi niezręcznie z powodu tego, że o tym piszę, jednak oszukując siebie nigdy nikogo więcej nie usłyszę. A słowa brną gdzieś daleko za horyzontem… Przykro mi, że dziś to nie ten czas, a mój dom to nie to miejsce. Brakuje mi tylko łez w tej całej rzeczywistości, jednak nie był bym człowiekiem bez chwili, jakże dziś nieszczęsnej, przychodzącej nie w porę, także mnie przysługującej radości.

chaos

Nie wiem jakie to będą słowa, ponieważ dni są zbyt dziwnie by cokolwiek dało się przewidzieć. Ludzie budzą się z zimowego snu, nie zdając sobie nawet sprawy, że spali. Ja jak zawsze siedziałem i obserwowałem, teraz robi się zamieszanie i nikt już nie zwraca na mnie uwagi. Sen wypłukał z nich wspomnienia. Powinno być mi źle wiedząc, że inni czują podobnie jak ja, a mimo to potrafią funkcjonować. Jednak cieszę się, że podczas całorocznej wędrówki, nie spotkałem osoby mnie przypominającej. Nie miał bym już dokąd uciekać. Jedyne wyjście jakie wówczas by mi zostało, to rzucić się w dół, wierząc, że zatrzymam się na jakiejś gałęzi.

A wiec jestem tu, w miejscu gdzie byłem już nie raz. Wkrótce zauważę, że nastała wiosna. Dziś nie tęsknię, nie płaczę i nic mnie nie boli. Przepraszam.