sprzedawca

Czasami, mimo tylu pięknych zdarzeń wokół mnie zapominam, że życie na kartce w kratkę również jest piękne. Należy tylko znaleźć dla siebie jedną miłą myśl przed zaśnięciem, a wszystko staje się cudownie lekkim snem. Niestety, te najpiękniejsze myśli mają swoją cenę i z czasem zaczynam się zastanawiać, jak je najkorzystniej sprzedać by nie stracić zbyt wiele.

grawitacja, część trzecia

Więc przeznaczenie jednak istnieje. Nie wiem czy to dobrze. Do niedawna w ten sposób wszystko sobie tłumaczyłem. Czułem, że nie może być inaczej, lecz pewnego dnia, spotkałem dziewczynę, która przekonała mnie, że jednak nie należy w nie wierzyć. Zapytała mnie czy rzeczywiście uważam, że jednym przeznaczone jest szczęśliwie dożyć starości ,a innym pisane jest umrzeć pod kołami samochodu, lub z głodu. Niemoralne było by sądzić, że tak właśnie jest. Gdyby tak było i jak się niestety okazuje jest, istnienie na tym świecie jest nic nie warte. Jeszcze kilka odkryć fizyki i świat przestanie mieć przed nami tajemnice. Na razie cieszę się, że nie ma możliwości by poznać przyszłość. Oczywiście można zbudować generator tuneli czasoprzestrzennych lecz w tej chwili , o ile mi wiadomo, technicznie jest to niemożliwe, choć ogólnych schematem dysponuję nawet ja.
Z filozofią mi się nie udało, więc będę fizykiem. Zagadka czasu to najbardziej fascynujący problem z jakim się do tej pory się spotkałem. Co ciekawe, jest to problem nie tylko fizyki, lecz również i filozofii, więc lepiej chyba wybrać nie mogłem. Oczywiście to tylko chłopięce marzenia, a nie postanowienia mężczyzny, więc wszystko może się już jutro zmienić. Dziś postanowiłem wspomnieć o tym co mnie ostatnio zainteresowało, by mieć pamiątkę po młodzieńczych fascynacjach, o których wkrótce zapomnę, jak o milionie innych, których nigdy nie opisałem.

Zagadka upływającego czasu

Wyobraźmy sobie na przykład, że podczas jakiejś wyprawy załogowej na Marsa kontrolerzy z ośrodka kierowania na ziemi zadadzą sobie pytanie: ciekawe, co robi teraz w Bazie Alfa komendant Jones, i widząc, że ich zegarek wskazuje godzinę 12 w południe, powiedzą: właśnie je obiad. Jednak astronauta przelatujący koło ziemi z prędkością bliską prędkości światła, patrząc w tej samej chwili na zegarek, może stwierdzić, że na Marsie jest godzina wcześniejsza lub późniejsza, zależnie od kierunku jego ruchu. Odpowiedź takiego astronauty na pytanie, czym zajmuje się właśnie komendant Jones, brzmiała by ewidentnie: przygotowuje obiad bądź zmywa naczynia. Takie rozbieżności obracają w niwecz wszelkie próby nadania szczególnego znaczenia chwili obecnej. Nie wiadomo bowiem, czyjemu „teraz” taka chwila miałaby właściwie odpowiadać. Jeśli ty i ja poruszamy się względem siebie, to zdarzenie, o którym ja sądzę, że przynależy jeszcze do nieokreślonej przyszłości, dla Ciebie może już być elementem przeszłości.
Narzuca się wobec tego wniosek, że ustalona jest nie tylko przeszłość, ale i przyszłość.

[...]

W końcu tak naprawdę wcale nie obserwujemy upływu czasu. Faktycznie widzimy jedynie to, że późniejsze stany świata różnią się od stanów wcześniejszych, które zachowaliśmy w pamięci. Fakt, że pamiętamy przeszłość, a nie przyszłość, nie świadczy o upływie, lecz o asymetrii czasu. Upływ czasu jest wyłącznie wytworem świadomości obserwatora nałożonym na świat zewnętrzny. Zegar służy tylko do pomiaru interwałów czasu między zdarzeniami – podobnie jak taśma miernicza do pomiaru odległości pomiędzy punktami w przestrzeni – a nie „prędkości”, z jaką kolejne momenty następują po sobie. Dlatego należy przyjąć, że upływ czasu ma charakter subiektywny, a nie obiektywny.

[...]

Choć naukowcom nie udało się zlokalizować żadnego „narządu czasu” w mózgu, analogicznego do, powiedzmy do, ośrodka wzroku, to niewykluczone, że w przyszłych badaniach wykryje się procesy mózgowe odpowiedzialne za poczucie upływu czasu. Być może okaże się, że da się je znieść za pomocą jakichś środków farmakologicznych. W rzeczy samej, niektóre osoby praktykujące medytacje, twierdzą, iż pozwalają one im osiągnąć stan zawieszenia poczucia upływu czasu.
A co będzie, gdy nauka ostatecznie dowiedzie, że upływ czasu nie istnieje? Wtedy przestaniemy się obawiać niepewnej przyszłości i wzdychać do wspaniałej przeszłości. Lęk przed śmiercią stanie się równie mało znaczący, jak lęki związane z przyjściem na świat. ?Oczekiwanie” i „nostalgia” znikną z naszego codziennego słownika. A przede wszystkim ulotni się przymus jałowej aktywności, który determinuje tyle ludzkich dążeń. Nie będziemy już za wezwaniem Henrego Wadswortha Longfellowa, by „działać, w żywej teraźniejszości”, bo przeszłość, teraźniejszość i przyszłość staną się wspomnieniami przeszłymi w sensie dosłownym.

o autorze:
Paul Davies jest fizykiem teoretykiem w Australian Center for Astrobiology w Macquarie University w Sydney. Jest jednym z najpłodniejszych autorów popularnonaukowych z zakresu fizyki.

W poszukiwaniu utraconych wspomnień

Wszystko wzbudza we mnie melancholię, te święta również. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno recytowałem wiersze w kościele, śpiewałem kolędy i w ogóle inaczej spoglądałem na życie. Świat był wówczas znacznie większy, ale i znacznie prostszy. Tak wydawało mi się do dziś, do chwili gdy przeczytałem kilka listów, które pisałem kiedyś, w sumie nie tak dawno temu. Chyba tylko ja mogę stwierdzić, że jestem zupełnie innym człowiekiem niż wtedy. Nie potrafię sobie nawet przypomnieć sytuacji, które wówczas tak bardzo były dla mnie istotne. Zapomniałem imiona, nazwisko, zostało kilka przekłamanych wspomnień, twarzy, których szukając teraz nigdy bym nie odnalazł. Jeszcze kilka lat i nic nie będę pamiętał. Wyjątkowo potrafię pamiętać o rzeczach niesamowicie nie istotnych, a nie potrafię zachować w pamięci tego co naprawdę się liczy. Powstaje w mojej świadomości fałszywy obraz przeszłości, budowany nie na istotnych wydarzeniach, lecz na własnych emocjach.
Wspominałem o listach, które pisałem, niepotrzebnie je czytałem. Nie potrzebnie czytałem odpowiedzi na nie. Dostrzegłem jak wiele mi brakuje i zrozumiałem, że teraz piszę podobnie, nawet jeżeli to nie list tylko wpis do bloga. Za chwil kilka, gdy to co piszę będzie już historią, łatwiej będzie spalić wszystko niż pogodzić się z myślą, że tak naprawdę tylko nielicznych warto czytać. Zapamiętam zapach świec na cmentarzu, pomarańczowe światło lampki na moim biurku i wszystko inne co spowodowało, że chciałem to opisać.

Jeti

Jednak święta nie są dla mnie. Nie nadaję się do rozmowy z rodziną przy świątecznym stole. Cieszę się, że mam takie możliwości i jednocześnie smutno mi ponieważ nie potrafię ich wykorzystać. Nie oddał bym ich nikomu, nie na całe życie. Jakiś czas zapewne mi zajmie nauczenie się tego jakie je wszystkie wykorzystać. Mam ogromną nadzieję, że mi się uda i nie zabraknie mi wytrwałości. Przydało by się również trochę szczęścia, ale ono przyjdzie z czasem. Muszę tylko posprzątać swoje otoczenie i dopilnować by nic go nie zaśmiecało. Muszę także staranniej wykonywać postawione przede mną zadania i optymalniej planować trasę po której się poruszam, choć by miała tylko kilka kroków i wiodła do kuchni.

mowa…

Wcale taki nie jestem! Nie marudzę, w ogóle nic nie mówię. Często się uśmiecham i robię głupie miny, najczęściej nie wiem do kogo i w jakim celu. Myślę o niebieskich migdałach albo o #$%^&! Wyglądam bardziej komicznie niż tragicznie, a do tego mam dziwny zwyczaj przedstawiać się nieznajomym, przeważnie dziewczynom, co zresztą nie jest regułą tylko wyjątkiem. Nie często bywam człowiekiem ponieważ to klasa abstrakcji od której stronię. Gdy ktoś mnie pyta co u mnie, odpowiadam: świetnie, wszystko w porządku. Sami więc widzicie, że nie marudzę.

gracz

Zrozumiałem wszystko. Żyłem jak dziecko, nie chciałem przyjmować na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Teraz nie potrafię się cieszyć będąc szczęśliwym ponieważ tak naprawdę nigdy nie było mi źle. Od jakiegoś czasu po prostu istniałem, nie robiłem niczego co wymagało ode mnie większego wysiłku, ale nie ponad moje siły. Nie powinienem się w ten sposób opędzać od życia. Inna sprawą jest to, że już dawno straciłem ambicje, nie czuje potrzeby by dążyć do obranego celu. Istnieje z dnia na dzień bo to jest , była i będzie najłatwiejsza rzeczą jaką można zrobić w życiu. Niestety kwestią czasu jest mój powrót do starych nawyków. Chwile walki, dumy, wielkie nadzieje później gorycz porażki, wstyd i zapomnienie, do czasu gdy ktoś ponownie wytrąci mnie z orbity po której krążę.
Mógł bym nie wracać, tylko raz na zawsze zmienić siebie. Czasami tak się po prostu dzieje, ale najczęściej nawet o tym nie wiem. Dobrze, że tak się stało przed nowym rokiem, będę miał silne postanowienie by walczyć jak najdłużej, choć już teraz nie jestem pewien czy naprawdę tego chce. Zastanawiam się jedynie czy możliwa jest całkowita przemiana o niepełne 180 stopni.
Jest już późno, być może za późno… Obok leży książka, ale ja jednak wolę iść spać, o każdej porze, nawet w samo południe. Nic się nie zmieniło, tylko świadomość bardziej cierpi.

grawitacja, część druga

Zostawiłaś mnie z ciężarem wspomnień, nie pozwoliłaś nawet się pożegnać. Do ostatniej chwili miałam nadzieję i chyba nadal się łudzę. Tylko ja jestem tu co chwilę by Cię przywitać gdy zechcesz mnie odwiedzić. Tylko to mi pozostało.
Pytasz co u mnie. Życie nie jest trudne zwłaszcza, że samo dla siebie nie ma większego sensu. Przetaczam się z jednego miejsca w drugie, podążam tam gdzie mnie nakarmią i powiedzą, że dalej już nie spotkam nikogo. Każdego dnia oddalam się od miejsc, które znałem, sam, prowadząc nieskończenie niewiarygodne rozmowy z własną osobą. Nieznośna lekkość bytu i ciężar życia, który dźwigam ze sobą sprawiają, że nie boję się uśmiechnąć patrząc światła samochodu trącającego moje ciało. Ból smakuje wyśmienicie jeżeli uda się go nie zagłuszyć płaczem. To niezła lekcje przetrwania w świecie, w którym kłusownikiem jesteś Ty.

Za wiele dręczy mnie myśli by opowiedzieć je wszystkie. Jestem dobry aktorem, podaj mi tylko Jego adres, a nauczę się Go na pamięć. Skopiuję każdy Jego gest i każde spojrzenie, nauczę się myśleć, czuć i mówić jak On. Proszę… Zagram życiową rolę, naprawdę o niczym innym nie mażę.

Miałem wysłać kartkę, ale niepotrzebnie burzył bym Twój spokój. Jeżeli wszystko zostało już powiedziane skomentuj co napisałem milczeniem. Proszę.