ironia

Im jestem dalej tym bardziej się boję. Planowałem jak i co pisać, ale nie sądziłem, że zostanę sparaliżowany przez strach. Nie miało i nie powinno tak być, więc chyba czas już z tym skończyć. Warto było! Dziękuję tym, którzy o mnie pamiętali i przeczytali ten wpis. Pisałem by utrwalić choć niektóre dni, częściowo to mi się udało, jednak większość przepadła. Przepadną i te które mają datę na tym blogu, gdy z powodu braku nowych wpisów administrator skasuje dziennik. Dziękuję i żegnam. Tak będzie, choć być miało inaczej…

morfina

Gdy jest mi źle i nie ma nikogo w domu, idę na strych, bez okiem. O tej porze roku jest tam zimno. Włączam odkurzacz i kładę się obok. Wycie silnika i szum ciepłego powietrza pieszczącego moją szyję usypia mnie. Zapominam o wszystkim i nic mnie wówczas już nie boli. Rozmawiam ze sobą na tematy absolutnie najważniejsze, choć w tej chwili wydają się być absurdalne i bez znaczenia. Gdybym mógł nigdy nie budził bym się z tego stanu. Życie wówczas jest bardziej magiczne i bliższe mojej osobie niż rzeczywistość, w której się poruszam gdy nie śnię.

LALKA

Dziś każde słowo jest złe. Chciał bym wyjść na spacer, ale jestem już bardzo zmęczony. Jednak zrobię to, sprawdzę pierwszy raz od bardzo bardzo dawno czy pali się w jej pokoju światło. Potrzebuję tego. Już się nie staram, od pewnego czasu żyję tak by było mi jak najłatwiej a z nią mi tak nie jest. Nie wiem czy chciała by by było inaczej, ale już się poddałem. Teraz gdybym spotkał ją na ulicy, powiedział bym jej cześć lecz nie zatrzymał bym się. Nie potrafię z nią rozmawiać, dziwnie na mnie działa. Chciał bym o niej zapomnieć, tylko jak gdy chcę pamiętać?

To nie miłość, na pewno to nie ona. Jest ładna, znam kilka jej humorów i nic poza tym o niej nie wiem. Z pewnością to najładniejsza lalka jaką się bawiłem.

autoportret

Toczę swoje życie w niedającym się przewidzieć kierunku. Nawet dla mnie nie jest ono oczywiste, choć z pozoru wygląda na normalne. Bardzo dobrze je zamaskowałem, muszę to sobie przyznać. Teraz zaczynam się tego bać, ponieważ nie potrafię przypomnieć sobie wszystkich jego momentów. Daję się ponieść istnieniu i z tego powodu bardzo mi przykro. Myślałem, że to ja kieruję własny życiem a to nie do końca prawda. Smutno mi, ponieważ nie potrafię dostrzec jednej pięknej rzeczy tam gdzie rzekomo są ich miliony.

Mokre, wiecznie zmarznięte dłonie. Puste wymijające spojrzenie gdzieś w kosmos tuż obok ludzkich oczu. Twarz rysowana na nowo z każdym spotkanym człowiekiem. Kroki stawiane bez większego zastanowienia w każdym możliwym kierunku, tylko po to by zachować równowagę.

gaśnie we mnie ogień a ja wciąż nie wiem dlaczego ktoś go zapalił