dobro

Zaczynam żyć jak co dzień, przestałem czytać książki jedna za druga, jestem bardziej znośny dla innych i czuję, że wraca do mnie radość, którą napełniają nie drobne przyjemności.

Nie mogę doczekać się jesieni, uwielbiam tą porę roku, wszystko jest takie klimatyczne. Wychodząc na spacer wracam wypoczęty i pełen dziecinnego szczęścia. To trwa do sylwestra, potem wszystko znika tak gwałtownie, że zastanawiam się czy nie był to przypadkiem sen. Dlaczego ja tak kocham tę porę roku? Cieszę się, że to już wkrótce.

Staram się nie myśleć o Tobie, szukam kogoś do tego bym mógł bo obdarzyć uczuciem. Przepraszam, lecz nie potrafię inaczej. Jednak wiedz, że to nie będzie miłość. Nie potrafię kochać nikogo innego niż Ty. Dziś nie jest mi źle, lecz wiem, że wkrótce nastanie czas, że będę spał za dnia by zapomnieć o tym o czym myślę gdy nie śpię.

Jest mi dobrze, zadziwiająco dobrze. Dziękuję…

powrót

Nie lubiłem tam bywać, jednak tęsknię, ponieważ spotkałem tam piękną zapłakaną dziewczynę. Teraz już wiedział bym jak się zachować, tak mi się zdaje. Wówczas podszedłem do niej, spojrzałem na nią i powiedziałem cześć po czym odszedłem widząc jej spojrzenie. Nie pasowała tam, tak ubrana, tak nieszczęśliwa. Przeważnie nie pamiętam ludzi, nawet tych pięknych, nie pamiętam ich twarzy, barwy głosu, oczu, nic. Jednak jej zapomnieć nie będę potrafił, nadal mam ją w pamięci. Kimkolwiek była, odeszła zostawiając po sobie najjaśniejszą gwiazdę, pośród tych które nie potrafię nazwać.

To moja próba powrotu do codzienności po tym co się wydarzyło.

geneza

Ona by się na mnie gniewała. Gniewa się gdy mówię, że jest mi trudno i że nie mam siły. Gdy nic mi się nie chce i jestem obojętny wobec świata. Rozumiem ją i choć trochę się boję tego jaka wówczas jest, to się do niej uśmiecham i w jednej chwili się zmieniam, by ją rozweselić i by było jak wcześniej gdy oboje się do siebie uśmiechaliśmy.

Nie da się po prostu opisać jej uśmiechu. Jest jak zapach lasu nocą, jak poranek na wodą, jak żar ogniska gdy jest mi smutno. To takie trudne bo nieziemsko piękne. Niejeden poeta, nie potrafił by oddać wdzięku, szczęścia i tajemniczości uśmiech który nosi w sercu. Gdy spogląda na mnie słyszę własne myśli, chcę uciekać, lecz coś mnie zatrzymuje. To moje serce, które bez niej żyć nie potrafi.

mnie

Dlaczego nikt mnie nie rozumie ? Ja po prostu lubię milczeć i uciekać od ludzi. Oni mnie ranią, ranią mnie nieświadomością własnego istnienia. Nikt z nich nie zastanawia się ile znaczy chwila, w której obecnie się znajdują. Nie zdają sobie sprawy, że jest ona nie powtarzalna, po prostu piją i się bawią. Jestem sam i czuję, że już tak zostanie, ludzi biorą mnie za jakiegoś obcego, nie pasującego do nich człowieka. Nie jestem taki jak sądzą, po prostu bardzo się boję, tego że to ja będę pamiętał wszystkie piękne chwile i że tylko mnie one będę bolały. To trudne, obiecałem Karolinie, że już tak nie będę mówił, lecz jeszcze ten raz powiem. To trudne, żyć z ludźmi, którzy mnie nie rozumieją.

Niedziela, pamiętam gdzie byłem tydzień temu, co się wówczas wydarzyło, pamiętam jak była ubrana i co zrobiła. Jak mama teraz żyć? Chcę by każda niedziela była tak piękna jak wówczas…

A rodzice chcą mnie oddać do psychiatry, choć ja nie widzę ku temu żadnego powodu. Cóż może okażę się szaleńcem i będę musiał zacząć nowe życie w szpitalu dla obłąkanych. Czasami myślę, że to chyba nie był by zły pomysł. I nic mnie już nie martwi bo tak bardzo tęsknię.

gwiazdy na niebie

Czas dorosnąć i zacząć pisać bardziej składnie i regularniej. Wiele się nie dzieje w moim życiu więc wiele słów nie potrzeba by opisać mój świat. Tylko czasami wkrada się do niego Ona, Karolina. Dziś rano wysłałem do niej kilka śmiesznych mejli, bez ładu i składu. Teraz trochę się tego wstydzę, ale czas pokaże co będzie. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczy. Bo ja ją po prostu bardzo, bardzo lubię. Może nawet czuję do niej coś więcej, ale cichosza. Poza tym ona jest śliczna. Taka lalka, jak ją ktoś kiedyś nazwał. Podoba mi się.
Za oknem piękne niebo, na mim gwiazdy i księżyc. Fajnie było by gdzieś wyjść, ale tak mi smutno, że chyba nie dam rady. Smutno mi ponieważ ją straciłem…

porcelana

Jestem porcelanową zabawką, która posiada tylko jedno życie. Jednak gdybym się zmienił i nie bał bym się, że ktoś może mnie potłuc, był bym wyjątkową porcelanową zabawką. To niewielka cena jaką musiał bym ponieść by być kochanym, ale nie będę znał dnia ani godziny gdy zostanę porzucony, tylko dlatego, że nie nadaję się by schować mnie do plecaka. Tak to działa a ja nie mam zamiaru tego zmieniać ponieważ nie potrzebuję niczego więcej.

A teraz idę zanurzyć się w świecie okrutnych ludzi i pięknych wspomnień.

kult

Idąc ulicą, gdy jestem zajęty nie myślę o tym co robią moje ręce, najczęściej bujają się w jakimś rytmie wyznaczonym przez ruchy mojego ciała. Zazwyczaj nie zwracam na to uwagi, pędzę przed siebie, klatą do przodu i bezwładnie poruszającymi się rękoma. Czasami jednak gdy przestaje myśleć, zaczynam nimi poruszać świadomie, nie wiem w jakim celu, ale ruchy te wydają mi się sztuczne. Jest tak zazwyczaj wówczas gdy bardzo mi zależy by dobrze wypaść. Lekarstwem na tą przypadłość, jest poczucie nieskrępowanej wolności. Jest to bardzo dobre lekarstwo ponieważ można nim leczyć prawie każdą chorobę, nawet psychiczną. Ja biorę je od dawna, ale czasami zapominam a czasami przedawkowuję. Skutki są opłakane. Co wywnioskować możecie sami.

Każdy człowiek na własne ognisko, czasami idzie do innego, ale przeważnie wraca, musi przecież o nie dbać. Ja nigdy nie oddaliłem się od własnego, ponieważ sądziłem, że jest wyjątkowe. Myliłem się, teraz niestety już za późno by cokolwiek zmienić, nadszedł dzień i wszyscy wrócili do miasta…

Chciał bym podarować wam choć szczyptę tego dźwięku który w tej chwili zalewa moje ciało.

Dobranoc