Bez sensu

Żyję wspomnieniami, nie potrafię żyć tak by nie spoglądać w przeszłość, dlaczego? Wspomnienia są piękne, wesołe a mi jest smutno go pomyślę o tym wszystkim… Próbuję spojrzeć na siebie z boku, dostrzec to co robię źle, to co może się we mnie nie podobać. Naprawdę chciał bym traktować każdy dzień jak by był moim ostatnim, ale nie potrafię. Zawsze coś muszę spieprzyć, gdy wydaje mi się, że jest naprawdę dobrze coś się psuje, tak jak by ktoś nie chciał bym był szczęśliwy. Czy to naprawdę ja ? Wiem, już o sobie tyle, że nigdy mi nie starczy siły by być pięknym człowiekiem, mogę nim być tylko przez chwilę…
Mam szczeniaka, pies z niego będzie ogromny, ale teraz jest jeszcze mały, gryzie wszystko, rzuca się ludziom do nóg i gryzie buty. Dziś nie wytrzymałem i kapnąłem go, chciałem by miał nauczkę, by już nigdy tego nie robił, tak bardzo mnie to zabolało, mam nadzieję, że bardziej niż jego. On zatrzymał się na chwilę spojrzał na mnie jak by nie wiedział co mu zrobiłem, przekręcił głowę i pyskiem chciał chwycić ból… Źle zrobiłem, tak bardzo go lubię a nie potrafię opanować niechcianych emocji.
Mam dwadzieścia lat, jeszcze nie. Tracę czas na robieniu rzeczy, na których mi zupełnie nie zależy. Czy tak ma wyglądać życie ? Chciał bym być inny niż wszyscy, inny niż inni, tylko nie wiem jak… Co mam powiedzieć ludziom, którzy widzą mnie co dzień takiego samego, odrażającego typa, który nigdy nie ma nic do powiedzenia, którego wszyscy zabijają swoja obojętnością… Nie potrafię pisać o osobach i miejscach, które miałem okazję spotkać, zobaczyć w życiu. Dlaczego ? Pamiętam jedyne urywki, może nawet te nie najpiękniejsze. Wkórwia mnie to, że zapominam, że nie pamiętam każdej chwili wartej zapamiętania. Tak bardzo chciał bym aby to już się skończyło…
Przepraszam Karolina, że kiedyś Cię zostawię i mimo tego co sądziłem będę potrafił bez Ciebie żyć…

Nic orginalnego…

Jaki ten świat jest irytujący… Osoby które są blisko mi zaczynają mi zagrażać… Stają się takie puste, ciekawe czy to przeze mnie czy może zaczynam dostrzegać to czego wcześniej nie potrafiłem… Wymyślam różne ciekawe rzecz, ale później przychodzi opamiętanie, rozczarowanie… Wszystko co wymyśliłem zostało już wynalezione. Czy to ja kopiuje świat, czy on kopiuje mnie…

Pustynia do południa…

Nienawidzę chwil gdy zaczyna brakować mi ochoty na wpisy do dziennika. Wiem, że coś stracę, że za kilka dni tym nie będę pamiętał a wszystko przez moje lenistwo. W niedzielę, byłem zajęty, ale nie aż tak by nic nie napisać, wczoraj podobnie. Podziwiam ludzi, którzy potrafią Wpisać nawet kilka notek dziennie. Teraz nie wiem o czym pisać, siedząc przed komputerem, nic na siłę nie wymyśle, nawet nie chcę, słowa były by puste i o niczym jak w tej chwili. Przepraszam…

Wyjrzałem na dwór, jest pięknie a ja przez moje okno, które jest z zachodniej strony domu nie widzę słońca, za to codziennie wieczorem mogę podziwiać koniec dnia… Ciekawe czy ta ja jakiś wpływ na to jakim człowiekiem teraz jestem…

Przypomniała mi się sytuacja gdy wczoraj siedziałem w kawiarence i wypowiadałem luźnie powiązane z moja wyobraźnią słowa, właściwie do siebie, ale chciałem także zobaczyć reakcje koleżanki siedzącej obok. Po kilku chwilach uznała mnie za debila i powiedziała, że powinienem się leczyć. Zabolały mnie jej słowa, dlaczego jest taka zwykła, nie chciała zrozumieć, doszukać się sensu, który na pewno był, ale widocznie nie dla niej. Najłatwiej było uznać, że jestem czubkiem, to takie smutne. Ciekawe czy wszyscy tacy jesteście…? Wczoraj także usłyszałem piękne słowa: ?Szaleństwo to jedynie metoda samoobrony? To tyle a tę chwilę, następną przegram z życiem…

Hello world…

Dziś byłem w szkole w Łodzi, w mojej ukochanej uczelni. Co kilka tygodni jadę odbierać wiedzę z rąk znakomitych wykładowców. Tylko mi się naprawdę już nie chce, przecież życie jest o wiele ciekawsze, nie rozumiem powodów dla których miał bym tak marnować czas… Byłem na kilku zajęciach, na tych, które są dla mnie przyjemne. Odpuściłem sobie natomiast to czego nie rozumiem i co doprowadza mnie do frustracji, bo niby dlaczego maił bym szkodzić swojemu zdrowiu psychicznemu. Jeżeli będę chciał ze sobą skończyć to na pewno wybiorę inną metodę… Więc nie było mnie na trzech godzinach zajęć, w tym czasie postanowiłem wybrać się do miejsca, którego szczerzę nienawidzę, ale jedynego w Łodzi do którego znam drogę, do MediaMarketu. Wcale nie chciałem tam jechać, taka piękna pogoda na dworze, ale jednak chęć przejrzenia płyt kompaktowych była większa. Nie rozumiem ludzi, którzy odwiedzają ten dom przybytku wszelkiego, nie rozumiem siebie… Czy kilka plastykowych krążków jest w stanie sprawić bym poddał się… Niestety jest… Mam wyrzuty sumienia i jest mi bardzo źle z tą myślą. Co ja sobie myślałem, naprawdę nie wiem. Przepraszam siebie i wszystkich którzy mnie tak zobaczyli. Nie będę opisywał dlaczego nie lubię tego miejsca ponieważ wydaje mi się, że wszyscy znają powody… Pieprzyć tą cała chorą konsumpcję…
Dziś nie mam wiele czasu, nie idę zapalić zniczy na cmentarzu, musicie mi wybaczyć… No i cały czas ją kocham, już tylko mocniej…

Powroty…

Wróciłem… Dość często spaceruję, ale dopiero dziś zauważyłem wiosnę… Kto się cieszy ? To już fakt, mamy piękną pogodę, na drzewach rozkwitają pąki, wszystko zaczyna się zielenić wokół unosi się zapach kwiatów. Kto się cieszy ? Po części chyba nawet ja, ale druga połowa płacze, płakała już wcześniej ona żyję od września do sylwestra, ta bardziej depresyjna połowa… Zalewam się melancholią oraz wspomnieniam… Czy w moim życiu coś się jeszcze wydarzy ? Ono skończyło się prawie rok temu, teraz tylko wegetuję. Dlaczego tak bardzo sobie zjebałem życie ?
Byłem na cmentarzu trochę popłakałem, poźniej ruszyłem dalej, taką samą drogą, tylko już trochę odmienioną, nie było już kałuż, nagich drzew, nawet nie było zimno. Coś się zmieniło, coś co nie pozwoli mi spać. Każda zmiana nawet na lepsze tak bardzo mnie rani, tak dogłębnie daje znać o przemijaniu… Nic się nie zmieniłem, cały czas chce mi się płakać…

Wiczorny spacerek…

Jest piątkowy wieczór a ja siedzę w domu… nie jest mi źle, ale powinno być inaczej. Powinienem odwiedzić kilka pabów, porozglądać się za ładnymi dziewczynami, porozmawiać z ciekawymi ludźmi i poszaleć maksymalnie, ale chyba ktoś uznał, że to nie dla mnie, chyba to byłem nawet ja. A dlaczego, ktoś zapewne się zastanowi. Powód jest bardzo prozaicznych, moja chora psychika nie wytrzymała by nawału wrażeń, nie wytrzymał bym widoku tylu charakterystycznych ludzi, których spotkać można w pabach, popadł bym w melancholię i zaczął uciekać od wszystkiego… Poza tym jest jeszcze jeden powód, bardziej prozaiczna… pieniądze. Nie posiadam ich a bez nich trudno mówić o wychodzeniu na miasto wieczorem. Rzeczywistość jest okropna, tak bezlitośnie mnie doświadcza. Naprawdę chciał bym by było inaczej… Teraz jest pora na wyjście na cmentarz, zawsze tam chodzę wieczorami ponieważ wiem, że nikogo żywego tam nie spotkam i nie będę musiał rozmawiać, nie umiem i nie chcę się poniżać, teraz wydaję się ludziom osobą skrytą i chciał bym by tak zostało. Chodzę tam z nadzieję, że kiedyś spotkam tam moją drugą połówkę, która będzie tam z tych samych powodów co ja i będzie mnie rozumiała bez słów. Więc idę…

Manson

Późno już, więc postanowiłem coś wpisać… Czytam wszystkie blogi po kolei jakie wpadną mi w oko i zatrzymuję się tylko przy tych, w których odnajduję siebie… Chyba muszę pomyśleć o zrobieniu linków do nich. W tych dziennikach ludzie opisują mnie, więc czasami czuję się niepotrzebny… Poza tym od pewnego czasu mam niesamowici wiele do napisania i powiedzenie ale jestem za leniwy by męczyć są rozmowami z innym ludźmi lub wstukiwać to wszystko do komputera, wolę zostawić tak jak jest, mimo tego, że wiem, że nie będę w stanie wszystkiego zapamiętać…
Spoglądam ukradkiem na inne blogi, zazdroszczę pięknych słów i długich notek… Podziwiam Was…

Ostatnimi dniami zacząłem słuchać MM i oglądać jego teledyski. Facet naprawdę do perfekcji opanował sztukę manipulacji ludźmi… Fascynuje mnie, no i jest taki ładny… W jednym z wywiadów powiedział, że świat kręci się w okuł gigantycznego fiuta… ja bym go trochę poprawił, bo przecież mam prawo do własnego zdania… świat kręci się wokół gigantycznej cipki… Wiele się nie pomylił…

W co trudno uwierzyć…

Dziś po raz pierwszy zapaliłem świeczkę w moim pokoju, tak dla dopełnienie ciszy i mimo, tego że nie czuję się tak jak w piątek to jednak mam ochotę na wspomnienia, którymi nie chcę się dziś dzielić z wami…
Gdy wstaję rano chcę by dzień jak najszybciej minął, wydaje mi się taki zwyczajny, wieczorami jest inaczej, każda noc jest niepowtarzalna i nie chcę by się kończyła by ustąpiła miejsca promieniom porannego, zimnego słońca… Wszystko co w dzień jest ładne dzięki promieniom nocy staje się jeszcze piękniejsze a to co nie dostrzeżone znika… Noc zawsze była dla mnie najpiękniejszą porą dnia… Bo czym jest noc, czego częścią, jeżeli nie dnia…? Przecież tak płynnie się z nim dopełnia, że rozdzielenie ich nie jest możliwe… Noc jest dniem znienawidzonym przez słońce a ukochanym przez niezrozumiane natchnienia…
A co czeka mnie jutro… zapewne ten sam ból wstawania, te same poranne koszary i być może udane popołudnie z piękną nieznajomą… Oby tak nie było…

Oryginalność

Mam swoje ulubione płyty. Jedna jest tylko dla Karolina a od dziś wiem, że jedna będzie do Aleksandry…
Nie wiem dlaczego ale dziś postanowiłem napisać tylko tyle… Hmmm… może dlatego, że mi to wystarczy… Wy przecież nie musicie zrozumieć… to mój dziennik…

Wyciszenie uczuc…

Tyle do wyrażenie a tak mało środków ekspresji… Jak mam opisać światło lampki rozbijające się po moim pokoju…? Jest tak cudownie spokojnie, w końcu czuję się czysty i lekki, pozbawiamy smutnych myśli… Dziś jestem za słaby by było jak co dzień… Przymykam oczy i cieszę się z tego, że mogę zasnąć w ciszy mojego pokoju, bez zobowiązań wobec świata… Przez głowę przemykają najpiękniejsze chwile… Jest mi dobrze, dlaczego tak nie może być zawsze… Kto chciał by było inaczej…